
KRAJ, RZESZÓW. Nowa lista lektur dla szkół ponadgimnazjalnych nie jest idealna. Nauczyciele zwracają uwagę na braki i pominięcia niektórych utworów.
Nowa lista lektur wzbudza ogromne emocje. Minister Edukacji Narodowej kładzie nacisk na nauczenie w duchu patriotyzmu i historii Polski. Dodano więc kolejne utwory z literatury staropolskiej, twórczość Wojciecha Wencla czy Jarosława Marka Rymkiewicza. Pojawiły się również wiersze Świetlickiego, który oświadczył, że sobie tego nie życzy. Usunięto za to Kapuścińskiego, Schulza, Gombrowicz będzie we fragmentach.
– Stworzenie kanonu lektur szkolnych, który będzie ciekawy dla uczniów, a jednocześnie wartościowy, to bardzo trudne zadanie – mówi Agnieszka Kusz, polonistka z Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego w Rzeszowie. Nauczyciele, ale także rodzice i dzieci zadają sobie jednak pytanie, czy obecny kanon lektur jest lepszy od poprzedniego.
Obecna podstawa programowa została przygotowana na szybko. Dowodzi tego choćby fakt znikającego i pojawiającego się Miłosza. Jeśli zapoznamy się z opinią Rady Języka Polskiego na temat kształtu całego projektu, znajdziemy tam same niepochlebne opinie.
Co najbardziej niepokoi? Zniknęły utwory wymagające myślenia. Okazuje się, że Schulz jest zbyt trudny dla młodzieży. Podobnie Gombrowicz, Lem czy Witkacy. Co więcej, uczniowie nie będą już musieli czytać „Jądra Ciemności”. Co prawda rok 2017 został ogłoszony Rokiem Josepha Conrada, nie przeszkadzało to jednak pozbawić go miejsca na liście lektur. Usunięcie takich autorów ma być niejako ukłonem w stronę młodzieży. Pytanie, czy dobrym rozwiązaniem jest wyrzucanie wszystkiego, co jest niezrozumiałe dla uczniów? A zdarza się to nierzadko.
– Oni wielu rzeczy nie rozumieją. Dla nich nieczytelne potrafi być nawet „Wesele”. Powiedzieli mi, że żeby się zorientować, o co w nim chodzi warto by było przed lekcją opowiedzieć im niektóre rzeczy. To nawet nie jest bariera językowa, tylko kulturowa – mówi polonistka. – Poza tym mają ograniczoną wiedzę historyczną. Podstawa programowa języka polskiego i historii to rzeczy, które się całkowicie rozchodzą. Kiedy ja jestem w literaturze staropolskiej, to oni omawiają historię współczesną – dodaje.
„Podróże z Herodotem” Kapuścińskiego były do tej pory często wybieraną pozycją na poziomie podstawowym. – Jest ważna, bo pokazuje, czym jest reportaż. To też dobre źródło historyczne. Zderzenie człowieka z państwa socjalistycznego na Zachodzie Europy. Już nie mówiąc o tym, że wyszła spod pióra mistrza reportażu – ocenia Agnieszka Kusz.
Z poezji uczniowie będą mieli do wyboru dzieła m.in. takich poetów jak: Wojciech Wencel, Jarosław Marek Rymkiewicz czy Jan Polkowski. Wszyscy zasłużeni dla polskiej kultury. Szczególnie doceniani przez polską prawicę. Wencel, zwany bardem smoleńskim, oraz Rymkiewicz upamiętnili w swoich utworach katastrofę smoleńską. Jan Polkowski był odpowiedzialny za wspieranie realizacji oraz rozpowszechnianie filmu „Smoleńsk”. Nauczyciele (i nie tylko) zastanawiają się, czy to dobra motywacja umieszczenia na liście lektur powyższych nazwisk.
Nowością jest też powojenna piosenka literacka. Twórcy tacy jak Ewa Demarczyk, Agnieszka Osiecka czy Wojciech Młynarski są niezwykle ważni dla polskiej kultury. Pojawiają się jednak opinie, że już nie do końca aktualni dla obecnej młodzieży. – Ja w swojej praktyce włączam jako kontekst wiersze Agnieszki Osieckiej czy Wojciecha Młynarskiego. Faktycznie, gdy podaję konkretne tytuły i wydaje mi się, że powinny być znane, młodzież patrzy na mnie ze zdziwieniem – informuje polonistka.
Lista lektur to jedno. Ważne jednak, co z nią zrobią nauczyciele. – Ważne jest, jak my to będziemy analizować i co my z tym zrobimy – mówi polonistka. – Jako konteksty możemy wprowadzać współczesnych autorów, teksty piosenek – dodaje. Ponadto nauczyciel nie ma podanego konkretnego wiersza do analizowania. Zawsze jest wybór wierszy, więc niekoniecznie cała Polska musi poznać twórczość dotyczącą katastrofy smoleńskiej. – Jest też taki zapis: wybrana literatura okresu XX-XXI w. To daje mi widełki, że mogę omówić lekturę, która tam się nie znajduje, a omawia podobne rzeczy – informuje nauczycielka ALO.
Wioletta Kruk



10 Responses to "Lekcje bez Schulza, Lema i Kapuścińskiego"