Leśnicy chcą pracować, ekoaktywiści nie ustępują

Konflikt na linii Lasy Państwowe – aktywiści Inicjatyw Dzikie Karpaty narasta. Lasy stoją na stanowisku, że nie mogą dłużej pozwolić na wstrzymanie prac, aktywiści zapowiadają, że nie wpuszczą na okupowany teren pracowników leśnych. Fot. Inicjatywa Dzikie Karpaty

Dzisiaj na terenie okupowanym przez aktywistów z Inicjatywy Dzikie Karpaty rozpoczną się prace leśne. Zaplanowany został wywóz drewna i prace zrywkowe. Leśnicy w specjalnym piśmie zaapelowali do ekoaktywistów o opuszczenie terenu, ci jednak nie zamierzają się stamtąd ruszać. Dojdzie do działań siłowych?

Aktywiści z Inicjatywy Dzikie Karpaty (IDK) od kwietnia okupują fragment lasu w leśnictwie Turnica, domagając się od Lasów Państwowych utworzenia tam Turnickiego Parku Narodowego. W ostatnich dniach z nadleśnictwa otrzymali pismo zapowiadające rozpoczęcie prac na terenie, który zajmują. Zgodnie z planem miały rozpocząć się dzisiaj o godzinie siódmej rano. W związku z tym kilka dni wcześniej leśnicy w specjalnym piśmie zaapelowali do aktywistów o opuszczenie zajmowanego przez nich terenu. – Przypominamy, że na powierzchnię, gdzie prowadzona jest zrywka i składowanie drewna, obowiązuje zakaz wstępu. Przebywanie osób postronnych na tych powierzchniach zagraża ich życiu i zdrowiu – podkreślili w piśmie.
Leśnicy wielokrotnie apelowali do aktywistów o opuszczenie zajmowanego terenu. O pomoc w rozwiązaniu zaistniałej sytuacji zwrócili się m.in. do Wojewody Podkarpackiej, policji i lokalnych samorządów. Mimo tego las jest nadal okupowany, a – jak podkreślają leśnicy – składowane tam drewno niszczy się i traci wartość. – Jest to ewidentna strata w majątku dla Skarbu Państwa, której dochodzić będziemy od sprawców szkody – czytamy w piśmie, jakie Nadleśnictwo Bircza skierowało do działaczy IDK. Stratę, jak informują leśnicy, ponoszą też pracownicy leśni, którzy z powodu okupacji terenu przez aktywistów nie mogą normalnie pracować i zarabiać na swoje utrzymanie.
O sprawie leśnicy zamierzają poinformować odpowiednie organy ścigania. Ich zdaniem, „działania podejmowane na terenie Leśnictwa Turnica przez członków i sympatyków Inicjatywy Dzikie Karpaty stanowią uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa z art. 160. kk i 157. kw”. Pierwszy artykuł dotyczy narażenia na niebezpieczeństwo, drugi mówi o tym, że kto wbrew żądaniu osoby uprawnionej nie opuszcza lasu, pola, ogrodu, pastwiska, łąki lub grobli, podlega karze grzywny do 500 złotych lub karze nagany.

Aktywiści nie odpuszczą

Aktywiści poinformowali, że swojego stanowiska nie opuszczą. – Mimo żądań nadleśnictwa, nie zakończymy protestu, ponieważ nie zgadzamy się na wywózkę drewna z terenu projektowanego Turnickiego Parku Narodowego – poinformowali.
Stoją na stanowisku, że blokada wycinki w jednym z najcenniejszych lasów w Polsce jest działaniem w interesie publicznym. – To prowadzenie tam ścinki i zrywki drewna, wyprzedaż drewna z tego wyjątkowego miejsca jest faktycznym zagrożeniem dla naszej przyszłości – ze względu na utratę bioróżnorodności, czy osłabienie wodochronnej i glebochronnej funkcji lasów – podkreślili aktywiści.
Odnieśli się też do zarzutów, jakoby swoim działaniem pozbawiali pracowników leśnych pracy i zarobku. – Odpowiedzialność za los pracowników leży przede wszystkim w rękach ich pracodawcy. I to właśnie Lasy Państwowe powinny tak zarządzać naszymi wspólnymi zasobami, by dbając o dobro przyrody nie narażać ludzi na utratę dochodu! Czy podczas blokady nadleśnictwa nie zostałyby wypłacone wynagrodzenia? Nie! To dlaczego spotyka to pracowników leśnych? Bo Lasy Państwowe zatrudniają ich na złych warunkach! A my mamy prawo do protestu – uważają działacze IDK.
Zapowiedzieli też, że protest będzie, dopóki nie zostaną spełnione ich postulaty „lub nie zostaniemy stąd usunięci siłą”.

Martyna Sokołowska

2 Responses to "Leśnicy chcą pracować, ekoaktywiści nie ustępują"

Leave a Reply

Your email address will not be published.