Lew ryczy i… promuje Podkarpacie

Lew Simba nie zagraża dzieciom z sąsiedniej szkoły, bo jego właściciel Leszek Bielenda zapewnił odpowiednie zabezpieczenia. Fot. Archiwum Leszka Bielendy
Lew Simba nie zagraża dzieciom z sąsiedniej szkoły, bo jego właściciel Leszek Bielenda zapewnił odpowiednie zabezpieczenia. Fot. Archiwum Leszka Bielendy

GŁOGÓW MŁP, RZESZÓW. Po naszym artykule i wyjaśnieniach Leszka Bielendy rodzice przestali bać się o swoje dzieci.

W środę pisaliśmy o obawach rodziców uczniów podstawówki i gimnazjum  z Zespołu Szkół w Głogowie Małopolskim. Przy tej placówce na co dzień pomieszkuje lew Simba, którego ryk słychać z 6 kilometrów. Wielki kot jest zamknięty na posesji Leszka Bielendy, właściciela lwa. Jak nas zapewnił Bielenda, nie ma możliwości, żeby zwierzę wydostało się poza 6,5-metrowe stalowe ogrodzenie.

– Postawiłem na bezpieczeństwo od początku – mówi Leszek Bielenda. – Lew przebywa w tzw. klacie weterynaryjnej. Wykonana została z rekomendacji powiatowego lekarza weterynaryjnego. Teren jest monitorowany przez 24 godziny na dobę. Przez ostatnie 6 lat nie było sygnałów od rodziców, że ich dzieci czują się zagrożone. Zwiedziłem 30 europejskich ogrodów i wybrałem z nich najlepsze rozwiązania zabezpieczające, które zastosowałem dla Simby. Można wejść za ogrodzenie i z bliska, bezpiecznie zobaczyć lwa.

Simbę odwiedzają wycieczki szkolne
Również Beata Grodecka, dyrektor Zespołu Szkół, zapewnia, że nie ma zagrożenia ze strony lwa. – Na działkę, gdzie przebywa lew, wchodzą wycieczki szkolne, nie tylko z naszej szkoły i nie było przypadków, żeby komuś coś się stało – przekonuje dyrektorka. – Simba ma bardzo dobre warunki i inne lwy przebywające na wolności i w ogrodach zoologicznych mogą o tym tylko pomarzyć.

Po naszej publikacji na temat ewentualnego zagrożenia ze strony wielkiego drapieżnika rozdzwoniły się telefony od rodziców z podziękowaniem za informacje, które uspokoiły mieszkańców Głogowa Młp. 

Lew promuje Podkarpacie
Lew Simba rozreklamowany jest w 22 krajach świata. Leszek Bielenda wydał kalendarz w nakładzie 3,5 tys. egzemplarzy z jego fotografiami. W tym wydawnictwie promowane jest też województwo podkarpackie i ukochane miasto pana Leszka – Głogów Małopolski.

– Siedziałem w restauracji w Bangkoku i zauważyłem, że przy jednym stoliku siedzą ludzie, którzy oglądają kalendarz z lwem – opowiada właściciel Simby. – Podszedłem do nich i pokazałem im fotografie tego samego lwa w moim telefonie komórkowym. Byli zdziwieni i zaskoczeni tym, że prywatna osoba jest posiadaczem unikatowego lwa rasy angolskiej. Tym bardziej że na świecie jest ich tylko 957.

Lew z Głogowa wzbudza ogólnoświatową sensację. Posiadłość, na której przebywa, w ostatnich latach odwiedzili fotoreporterzy z 17 krajów, m.in. z: USA, Niemiec, Rosji, Hiszpanii, a nawet z Japonii.

Mariusz Andres

20 Responses to "Lew ryczy i… promuje Podkarpacie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.