Lewandowski zatrzymał frajerów

Gdyby nie bramkarz Miłosz Lewandowski, Stal nie zdobyłaby nawet punktu. Fot. Paweł Bialic
Gdyby nie bramkarz Miłosz Lewandowski, Stal nie zdobyłaby nawet punktu. Fot. Paweł Bialic

II LIGA. Biało-niebiescy mieli obronę dziurawą jak szwajcarski ser, a mimo to, gdyby dopisało im szczęście, pokonaliby gości z Legionowa.

Piłkarze Stali rozegrali jeden ze słabszych meczów w tej rundzie. Tego, że nie przegrali, zawdzięczają Miłoszowi Lewandowskiemu. Bramkarz biało-niebieskich obronił m. in. rzut karny.

Rzeszowski golkiper przez cały mecz solidnie pracował na miano jego bohatera. W przeciągu całego spotkania kilka razy uchronił swój zespół przed utratą gola, broniąc w wydawało się, sytuacjach beznadziejnych. Goście nie potrafili go pokonać nawet z rzutu karnego. Niestety, obrońcy Stali sprokurowali aż dwie jedenastki w tym meczu i za drugim razem goście – a konkretnie Bojas, w końcu znalazł sposób na pokonanie Lewandowskiego.

– Szkoda tej drugiej jedenastki. Arek Drożdżal sfaulował rywala w niegroźnej sytuacji. Tym razem nie udało mi się przechytrzyć strzelającego – mówił po meczu Miłosz, żałując straconych dwóch punktów. – Wiem, że zagraliśmy słabe zawody, ale paradoksalnie mogliśmy nawet wygrać to spotkanie. Musimy się wziąć w garść i poszukać jeszcze maksymalnej ilości punktów w pozostałych do rozegrania jesienią meczach – dodał.

To, że goście stworzyli tak dużo bramkowych okazji, było wynikiem słabej gry obronnej gospodarzy. – Miałem olbrzymie kłopoty, by jakoś zestawić defensywę. Zagrać nie mogli Bednarczyk i Jędryas, w trakcie meczu zszedł Baran. Okazję do pokazania mieli nasi młodzi piłkarze. Dziś przekonali się, ile przed nimi jeszcze pracy – ocenił Krzysztof Lętocha, trener Stali.

Trener Legionovii po meczu nazwał swoich piłkarzy frajerami. Szkoleniowiec nie mógł przeboleć straconej szansy na wygraną. – To już nie pierwszy raz w tym sezonie – narzekał. Jego podopieczni bowiem nie tylko nie umieli zdobyć gola z akcji, choć mieli ku temu kilka szans, ale sami w pierwszej połowie wpakowali piłkę do własnej bramki w zupełnie niegroźnej sytuacji.

STAL Rzeszów 1
LEGIONOVIA 1
(1-0)
1-0 Romanczuk (26.- samobójcza)
1-1 Bojas (73. – karny)

STAL: Lewandowski – Maślany (58. Drożdżal), Drelich, Baran, Krzysztof Hus, Lisańczuk, Kolesnikovs, Szczoczarz (73. Daszyk), Szela (77. Jakubowski), Prędota, Maca (57. Więcek).
LEGIONOVIA: Rybicki – Goliński, Tomczyk, Łukasik, Pielak (76. Wolski),Tlaga (46. Janusiński), Romanczuk, Broniszewski, Karaszewski (74. Sołtys), Barankiewicz (46. Złotkowski), Bojas.

Sędziował Marcin Muszyński (Łódź). Żółte kartki: Szczoczarz, Drożdżal – Pielak, Broniszewski, Karaszewski. Czerwona kartka: Arkadiusz Baran (66., faul taktyczny). Widzów: 400.

Piotr Pezdan

Leave a Reply

Your email address will not be published.