Licznik „naciągacz” spędza im sen z powiek

Włodzimierz Doronin pokazuje nam zastępczy licznik, który zamontowano po zabraniu poprzedniego do ekspertyzy. Fot. Ewa Faber
Włodzimierz Doronin pokazuje nam zastępczy licznik, który zamontowano po zabraniu poprzedniego do ekspertyzy. Fot. Ewa Faber

ŻURAWICA (pow. przemyski). Dostali absurdalnie wysoki rachunek za prąd. Teraz czekają na wyniki ekspertyzy.

Grażyna i Włodzimierz Doroninowie z podprzemyskiej Żurawicy z nadzieją, ale i z lękiem czekają na wynik ekspertyzy licznika energii elektrycznej, który na pewno był wadliwy i który „nabił” im prądu na ponad 8 tys. złotych.

– Po interwencji dziennikarza elektrownia zgodziła się poczekać z regulowaniem przez nas rachunku do czasu, aż biegli zbadają licznik – mówią Doroninowie. – Tyle że jeśli okaże się, że ktoś przy nim „majstrował”, to nie tylko ten rachunek, ale i bardzo wysoką grzywnę przyjdzie nam zapłacić – wyjaśnia Włodzimierz Doronin. – My nic z licznikiem nie robiliśmy! – zarzekają się Grażyna i jej mąż.

Do niewielkiego rodzinnego domu w Żurawicy Grażyna Doronin wróciła w czerwcu zeszłego roku, wcześniej mieszkał tam ktoś inny. Razem z mężem Włodzimierzem rozpoczęli remont w budynku. – Nic wielkiego, ot zwykłe takie prace – opowiadają. – Nie wymagały one jakichś energochłonnych urządzeń – zastrzegają Doroninowie. Mimo remontu nie pobierali za dużo elektryczności, dlatego zdziwiło ich pierwsze rozliczenie, które przyszło z elektrowni. – Ponad 1000 złotych – wspomina Włodzimierz Doronin. – Zaskoczyło nas to, ale zapłaciliśmy, bo byliśmy przekonani, że ta kwota wzięła się z użyłkowania energii przez osobę poprzednio tu zamieszkującą – dodaje jego żona Grażyna.

Rachunek na ponad 8 tys. złotych
Jednak następny rachunek omal nie przyprawił Doroninów o zawał serca! Ponad 8 tys. złotych na początek, potem co dwa miesiące po ok. 500 złotych. – Byliśmy przekonani, że to pomyłka – przyznaje Doroninowa. – Skąd tyle za prąd przy normalnym, a nawet mniejszym niż normalne korzystaniu z energii elektrycznej? Wiedziałam, że to niemożliwe – opowiada kobieta.

Małżonkowie zwrócili się do przemyskiego oddziału PEG Zamojskiej Korporacji Energetycznej S.A. – Poradzono nam wziąć elektryka na własny koszt, żeby sprawdził, czy z instalacją wszystko jest w porządku – opowiada Grażyna Doronin. – Posprawdzał i niczego nadzwyczajnego nie znalazł – dodaje. – Pojawił się pracownik elektrowni, obejrzał nienaruszone plomby na liczniku i powiedział, że pewnie jest uszkodzony – wspomina Włodzimierz Doronin. – Zdjęli nam go i dali zastępczy – relacjonuje. – Powiedzieli, że licznik pójdzie do ekspertyzy, ale my i tak mamy zapłacić ten rachunek – wtrąca Grażyna Doronin. – Wpadliśmy w panikę, prosiliśmy o odroczenie terminu zapłaty do czasu zakończenia badań licznika, ale cały czas informowano nas, że nie jest to możliwe – wspomina kobieta.

Wszystko zależy od wyniku ekspertyzy
Niemożliwe okazało się jednak możliwe, tyle że dopiero po interwencji dziennikarza Radia „Rzeszów”. Po tym, jak materiał o absurdalnym rachunku Doroninów „poszedł w eter”, korporacja zgodziła się odroczyć ewentualną zapłatę rachunku do końca miesiąca. Niby wszystko dobrze, ale sytuacja małżeństwa z Żurawicy wcale nie wygląda tak różowo. – Nie wiemy, co spowodowało, że licznik „nabijał” tak wiele energii przy minimalnym jej użytkowaniu – mówią Doroninowie. – Nic z tym licznikiem nie robiliśmy, był taki, jakim go tu zastaliśmy, z nienaruszonymi plombami – podkreślają. – Poinformowano nas jednak, że jeśli ekspertyza wykaże, iż błędne wskazania licznika są wynikiem jakiegoś „majstrowania” przy nim, to będziemy musieli zapłacić nie tylko ten rachunek na ponad 8 tys. złotych, ale także bardzo wysoką grzywnę, około 30 tys. złotych – wyjaśniają przerażeni.

Małżonkowie mówią, że nie stać ich na zapłacenie wielkiego rachunku ani tym bardziej grzywny. – Już lepiej dla nas, żeby nam prąd z elektrowni „odcięli” – mówi Włodzimierz. – My naprawdę nie ruszaliśmy tego licznika, nawet nie wiedzielibyśmy jak! A na logikę, to gdybyśmy chcieli oszukiwać na prądzie, to chyba nie tak, żeby licznik „nabijał” więcej, niż się należy – tłumaczą.

Monika Kamińska

3 Responses to "Licznik „naciągacz” spędza im sen z powiek"

Leave a Reply

Your email address will not be published.