Lipa zostaje przy Zaklikowie

Przy urnach dwóch komisji referendalnych w Lipie było tłoczno. Zaklikowianie na referendum nie poszli. Absencja jest zwykle górą w referendach. Fot. Jerzy Mielniczuk
Przy urnach dwóch komisji referendalnych w Lipie było tłoczno. Zaklikowianie na referendum nie poszli. Absencja jest zwykle górą w referendach. Fot. Jerzy Mielniczuk

ZAKLIKÓW. Mieszkańcy trzech wsi naparli na lokale wyborcze. Uprawnieni do głosowania z pozostałej części gminy od urn trzymali się z daleka. To wystarczyło do unieważnienia referendum.

Niedzielne referendum ws. podziału gminy Zaklików jest nieważne. Referendum zostało zarządzone przez zaklikowski samorząd. Jego inicjatorzy chcieli odłączyć od Zaklikowa trzy wsie i utworzyć nową gminę z siedzibą w Lipie. Głosującym nie udało się przekroczyć wymaganego progu 30. proc. To nie zamyka Lipie drogi do samodzielności, ale czyni ją prawie niemożliwą do przebycia. Przynajmniej teraz.

Do urn pofatygowało się niespełna 1,4 tys. uprawnionych, co daje frekwencję na poziomie niecałych 20 proc. 1225 osób głosowało za odłączeniem Lipy, Gielni i Goliszowca. Tylko 144 było przeciwnych. Tak na prawdę to głosowali tylko dorośli mieszkańcy trzech wspomnianych wsi. Lokale wyborcze w Zaklikowie świeciły pustkami.

Nie tylko o pieniądze chodzi
Secesjoniści uważają, że w zaklikowskiej gminie publiczne pieniądze dzielone są niesprawiedliwie. Ich większość idzie na inwestycje w Zaklikowie, który przed rokiem wrócił na listę miast. Przeczy temu burmistrz Zaklikowa, ale na referendum musiał przystać, bo taka była wola Rady Gminy. Samorząd też wyłożył ponad 20 tys. zł na organizację gminnego głosowania. Miało ono tylko teoretyczne szanse powodzenia, bowiem wszyscy uprawnieni do głosowania mieszkańcy Lipy, Gielni i Goliszowca stanowią zaledwie ułamek więcej, niż wymagane 30 proc. Pozostałe wsie i sam Zaklików są przeciwne podziałowi. Referendum to wykazało.

Wynik referendum jest tylko podpowiedzią dla samorządu Zaklikowa, który w każdej chwili może złożyć wniosek o zmianę granic gminy. Potem taki wniosek zatwierdza wojewoda, a na końcu trafia on do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wniosek taki na ostatnim szczeblu tej drabiny miałby małe szanse powodzenia. Świadczą o tym przypadki kilku podobnych polskich gmin, gdzie podziały zostały już zatwierdzone przez rząd Ewy Kopacz, a nowa ekipa te podziały unieważniła. Tak na pewno by się stało z wnioskiem Zaklikowa. Kością niezgody między Lipą i Zaklikowem jest nie tylko nierówny rozdział gminnych funduszy. Lipa w ub. wieku była już gminną wsią. Wtedy pod nią odkryto bogate pokłady leczniczych wód. Mieszkańcy żyją teraz planami budowy uzdrowiska. Zwolennicy podziału twierdzą, że w obecnym układzie administracyjnym, większość dochodów z sanatoriów, znów zasiliłaby kasę Zaklikowa. Uzdrowisko to jednak kosztowna pieśń dalekiej przyszłości, a wynik referendum jest faktem.

Jerzy Mielniczuk

Leave a Reply

Your email address will not be published.