
PIŁKA NOŻNA. III LIGA. – Jakim prawem Lubelski ZPN uratował przed spadkiem Tomasovię i Lubliniankę? – pytają podkarpackie kluby. Sprawą ma się zająć PZPN.
Stosunki na linii Lublin – Rzeszów jeszcze nigdy nie były tak napięte. Podkarpackie kluby protestują przeciwko decyzji prowadzącego tegoroczne rozgrywki Lubelskiego ZPN, który uratował przed spadkiem Lubliniankę i Tomasovię, zachowując 18-zespołowy skład III ligi. – To działanie niezgodne z prawem – uważa Jacek Szczepaniak, prezes sekcji piłki nożnej Stali Rzeszów.
– Zgodnie z regulaminem, w sezonie 2015/16 trzecia liga lubelsko-podkarpacka miała się składać z 16 klubów – wtóruje Adrian Rudawski, wiceprezes Resovii ds. organizacyjnych – Większa liczba klubów, to większe wydatki. Nie stać nas na to. Jesteśmy w tej sprawie jednomyślni – podkreśla.
Podczas poniedziałkowego spotkania w siedzibie Podkarpackiego ZPN, przedstawiciele wszystkich 10 naszych drużyn zawiązali konfederację i wysłali oficjalne pismo do Lubelskiego ZPN.
Dopiero teraz protestują?
– Godzinę temu je dostaliśmy – potwierdził we wtorek ok. 14 Konrad Krzyszkowski, przewodniczący Wydziału Gier Lubelskiego ZPN. – Jednak dla mnie jako prawnika nie ma ono mocy prawnej. Na papierze z logo podkarpackiego związku nie widnieje żaden podpis. Są natomiast dołączone podpisy osób z poszczególnych klubów. Jestem zaskoczony, nawet pocztą pantoflową nie docierały do mnie informacje o niezadowoleniu podkarpackich klubów. Od 1 lipca wiadomo było, że trzecia liga w najbliższym sezonie będzie liczyć 18 zespołów i dopiero teraz pojawiły się protesty? – dziwi się. I przypomina, że dwa lata temu, gdy obowiązywały takie same przepisy, przed spadkiem uratowano Orła Przeworsk. – Wtedy nikt nie krzyczał, że coś jest nie tak. Ale rozumiem, że to kwestia lokalnego patriotyzmu.
– Słyszałem, że wiceprezes Lubelskiego ZPN jest honorowym prezesem Tomasovii. To by wszystko wyjaśniało. Szkoda, iż trzy osoby z zarządu narzucają swoją wolę całemu podkarpackiemu środowisku. Poza tym nie wierzę, że wszystkie kluby Lubelszczyzny są zadowolone z takiego obrotu sprawy. Organizacyjnie też coś tu kuleje. Liga rusza za dwa tygodnie, a nikt z nas nie widział regulaminu – wbija szpilki prezes Szczepaniak.
PZPN zapobiegnie paraliżowi rozgrywek?
Obie strony są przekonane, że to one działają zgodnie z literą prawa, więc w spór zaangażowany został organ nadrzędny, czyli Polski Związek Piłki Nożnej. – Czekamy na wykładnię prawną i odpowiedź na pytanie, czy prowadzący rozgrywki związek może samodzielnie zatwierdzić zmianę, mimo że regulamin stanowił, iż w sezonie ma wystąpić 16 zespołów. Do czwartku PZPN powinien rozstrzygnąć tę kwestię – informuje Krzyszkowski. Zaplanowanego na ten dzień spotkania organizacyjnego z udziałem najważniejszych działaczy i reprezentantów wszystkich klubów trochę się jednak obawia. – Sytuacja jest napięta. Jednak ewentualny paraliż rozgrywek każdemu odbije się czkawką. Trzeba będzie na nowo ułożyć terminarz i grać co środę – ostrzega.
Tomasz Szeliga


