Lublin, Rzeszów, a może Krosno?

Łukasz Szczoczarz i Piotr Szkolnik - bez tych dwóch piłkarzy trudno sobie wyobrazić drużyny Stali Rzeszów i Resovii. Fot. Paweł Bialic (2)
Łukasz Szczoczarz i Piotr Szkolnik – bez tych dwóch piłkarzy trudno sobie wyobrazić drużyny Stali Rzeszów i Resovii. Fot. Paweł Bialic (2)

PIŁKA NOŻNA. III LIGA. – Motor nie jest faworytem – twierdzi Szymon Szydełko, trener Resovii.

Od soboty zapinamy pasy i wskakujemy do kolejki górskiej! Reforma rozgrywek zbierze krwawe żniwa, więc liczyć się będzie dosłownie każdy punkt. – Zapowiada się wyjątkowo trudna runda. Mam przeczucie, że najważniejsze rozstrzygnięcia zapadną w ostatniej kolejce – mówi Marcin Wołowiec, szkoleniowiec drugiej po jesieni Stali Rzeszów.

Zredukowanie trzeciej ligi z ośmiu do czterech grup oznacza, że w czerwcu degradacji uniknie nie więcej niż osiem drużyn. Przy optymistycznym założeniu, iż mistrz przebrnie baraże i awansuje do II ligi, a z tejże nikt nie spadnie. Na szczęście Siarka Tarnobrzeg i Stal Stalowa Wola znajdują się wysoko i nie muszą się obawiać o swoją przyszłość. Od sezonu 2016/17 nasza trzecia liga składać się będzie z klubów z województw podkarpackiego, lubelskiego, świętokrzyskiego i małopolskiego. Liczyć będzie 18 zespołów.

Nowi trenerzy z misją
Nad kreską po 19 meczach znajduje się pięć drużyn z Podkarpacia i trzy z Lubelszczyzny. Jednak ścisk w tabeli jest ogromny – broni nie składa nawet szesnasty w kolejności Izolator Boguchwała, który traci do bezpiecznej pozycji aż 10 punktów. Biało-zieloni nie są przyzwyczajeni do walki o utrzymanie, ze swoim losem pogodzili się natomiast w Przeworsku i, chyba, w Tuczempach, choć Piast jest w odrobinę korzystniejszym położeniu od „Izolacji”. Rzut oka na tabelę wystarczy, by zorientować się, że sytuacja zmieniać się będzie po każdej kolejce. Dziesiątego Sokoła Sieniawa od szóstego JKS-u dzielą zaledwie 3 punkty. Jarosławianie wyglądają na najsolidniejszą ekipę spośród typowych średniaków, do sukcesu ma ich poprowadzić nowy trener Mariusz Sawa. Z podobną misją do Wólki Pełkińskiej wybrał się Paweł Wtorek, były opiekun Stali Stalowa Wola. Zresztą w Sieniawie też sięgnięto po świeżą krew – o wysokie loty biało-niebieskich ma zadbać Marek Rybkiewicz (zastąpił przed kilkoma dniami Ryszarda Federkiewicza). Najmniej mówiło się o Polonii Przemyśl, co stanowi chyba dobry omen. Zasłużony klub w spokoju przygotowywał się do egzaminu dojrzałości, a grający trener Paweł Załoga przekazywał podopiecznym uniwersalną zasadę: może zabraknąć umiejętności, serducha do walki – nigdy. O nieustępliwości beniaminka powinna pamiętać Stal Rzeszów, która od wyprawy do miasta nad Sanem rozpocznie drugi z rzędu bój o mistrzostwo ligi.

Uniknąć kontuzji i kartek
W poprzednim sezonie udało się prześcignąć Karpaty Krosno, ale w barażach lepsza okazała się Olimpia Zambrów. Teraz stalowcy do Motoru Lublin tracą tylko punkt, a mecz z liderem mają u siebie. – Nie chcę cwaniakować i opowiadać, że jestem pełen optymizmu. W futbolu pokora jest niezbędna, ale jeśli moją drużynę ominą kontuzje i nie nałapiemy kartek, może być całkiem dobrze. Mamy mniej pieniędzy od Motoru, na szczęście na boisku liczą się umiejętności, a tutaj nie odstajemy – podkreśla Marcin Wołowiec, trener biało-niebieskich, który dysponuje bardzo mocną, ale wąską kadrą. Są w niej starzy wyjadacze (Arkadiusz Baran, Sławomir Szeliga, Łukasz Szczoczarz, Piotr Prędota) i młodzi-zdolni, jakich w Stali nigdy nie brakowało (Patryk Zieliński, Radosław Kanach – zagra na zasadzie wypożyczenia z Cracovii). Trzecią grupę stanowią dwudziestokilkulatkowie ze sporym bagażem doświadczenia (Kacper Drelich, Peter Suswam, Maciej Maślany, Sebastian Brocki, Damian Jędryas). – Liczę, że z tej naszej mieszanki będzie chleb. Pamiętajmy jednak, że każdy punkt trzeba będzie wyszarpać. Spodziewam się w tej rundzie wielu niespodzianek – prorokuje Wołowiec.

Dramat resoviackich pomocników
Resovia musi się oglądać za siebie z nieco większą uwagą, dlatego w klubie celem numer 1 jest utrzymanie. – Możliwie jak najszybciej chcemy zapewnić sobie spokój. Tym razem nie wystarczy wygrywać co trzeciego spotkania, każdy punkt będzie na wagę złota – przypomina Szymon Szydełko, opiekun „pasiaków”, który ma jednak poważny ból głowy. – Adrian Chamera podczas sparingu zerwał więzadła i na boisko wróci najwcześniej za pół roku. Nie wiadomo, jak długo potrwa przerwa Michała Ogrodnika. Chłopaka wciąż boli noga, a lekarze są bezradni. Odeszło siedmiu zawodników, a z tych, którzy przyszli, zdolni do gry są jedynie Bartek Buczek i Dawid Kasza – martwi się Szydełko. – Na szczęście nie brakuje nam młodzieży. Również takiej, która już liznęła piłki seniorskiej i jest w stanie podrapać – dodaje. Trener Resovii wieszczy klęskę Motoru. – Ten zespół nie wygra ligi, moim zdaniem nie jest faworytem. Dlaczego? Zmiany, jakich dokonano w kadrze odbiją się czkawką. Zawodnicy nie udźwigną presji, która potrafi sparaliżować. Wiem coś o tym – uśmiecha się, przypominając swoją przygodę z Karpatami (roztrwonione 11 punktów przewagi).

W Krośnie nowych twarzy, głównie z województwa śląskiego, jest co niemiara, a kadrowa rewolucja została przeprowadzona z myślą o następnym sezonie. To wtedy Karpaty powinny zaatakować II ligę. – Nie wierzę, by Motor powtórzył nasz błąd sprzed kilku miesięcy – stawia sprawę jasno prezes Marek Penar.

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.