
DZIKOWIEC. Wielu mieszkańców gminy Dzikowiec nie godzi się na budowę w swoich okolicach biogazowni.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że obiekt miałby zostać wybudowany bliżej Osiej Góry niż Dzikowca, niedaleko drogi wojewódzkiej Kolbuszowa-Leżajsk. Do najbliższych zabudowań biogazownia miałaby 100-200 metrów.
Ludzie dowodzą, że podobne obiekty emitują przykre zapachy w promieniu kilkunastu kilometrów. Mówiąc wprost, dzikowianie boją się smrodów. – Spokojnie, ta biogazownia jest dopiero na etapie planów inwestora, które nie wiadomo, czy się ziszczą – studzi emocje wójt Krzysztof Klecha. – To są zamierzenia, które być może staną się faktem, lub nie.
– Realizacja tej inwestycji zależy od tak wielu czynników, że dzisiaj jest to mrzonka, takie wirtualne przedsięwzięcie, a nie w realnej rzeczywistości – zaznacza wójt.
Skąd więc te obawy mieszkańców? – Generalnie ludzie są dość konserwatywni, boją się zmian. Myślę jednak, że najlepszym lekarstwem na przezwyciężenie tych lęków jest pisanie o tym prawdy. Niestety publikacje prasowe na ten temat z prawdą nie mają nic wspólnego – uważa Klecha.
pg


