Ludzie są traktowani gorzej niż ptactwo

Ekranów akustycznych brakuje na około 600-metrowym odcinku drogi ekspresowej S19, co przy dużym natężeniu ruchu odbija się niekorzystnie na codzienne życie mieszkańców przysiółka Spin w Trzebownisku. Fot. archiwum SN
Ekranów akustycznych brakuje na około 600-metrowym odcinku drogi ekspresowej S19, co przy dużym natężeniu ruchu odbija się niekorzystnie na codzienne życie mieszkańców przysiółka Spin w Trzebownisku. Fot. archiwum SN

RZESZÓW, TRZEBOWNISKO. Czy mieszkańcy Trzebowniska doczekają się w końcu ekranów akustycznych?

– Ciągle nie podano nam żadnych szczegółowych ani konkretnych informacji – mówi Renata Markowska z przysiółka Spin w Trzebownisku, którego mieszkańcy już od prawie roku domagają się od urzędników postawienia ekranów akustycznych przy S19. Brakuje ich na około 600-metrowym odcinku tej drogi, co przy dużym natężeniu ruchu odbija się niekorzystnie na codziennym życiu mieszkańców Spin.

– Uciążliwość hałasu jest olbrzymia i odbija się na naszym zdrowiu: częstych bólach głowy, bezsenności, nadmiernej nerwowości. To utrudnia nam normalne funkcjonowanie, bo hałas z S19 jest non-stop – skarżą się mieszkańcy, którzy pisali już w tej sprawie do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

– Prosiliśmy o wizję lokalną i pomiary natężenia hałasu, ale odpowiedź brzmiała, że mogą być one zlecone przez wojewodę podkarpackiego po zakończeniu inwestycji i takie zostały zlecone – informuje Super Nowości Renata Markowska. – Jednak nie podano żadnych szczegółowych ani konkretnych informacji – dodaje.

Mieszkańcy Spin słusznie zauważają, że ekrany akustyczne stoją na odcinkach S19 sąsiadujących z polami, nieużytkami, na których przez kilka kilometrów nie ma zabudowań mieszkalnych (na dowód tego pokazują zdjęcia z Terliczki), a nie postawiono ich na odcinku, nieopodal którego stoją ich domy.

– Od RDOŚ w Rzeszowie otrzymaliśmy odpowiedź o projekcie „Natura 2000”, który miał objąć, ale ostatecznie nie objął tego odcinka, a solidne ekrany stoją i nikomu nie służą. Natomiast teren zamieszkały przez ludzi nie został zabezpieczony przed hałasem. To niedorzeczne, że człowiek jest traktowany jako element środowiska naturalnego, a awifauny i lęgi ptaków tak – konstatuje Renata Markowska.

O problemie mieszkańców Spin Super Nowości pisały już w styczniu br. Wówczas GDDKiA tłumaczyła, że prowadzi analizę porealizacyjną i „w przypadku stwierdzenia ewentualnego ponadnormatywnego oddziaływania inwestycji na środowisko, w tym nadmiernego hałasu”, ekrany będą mogły powstać. Dziś, po 8 miesiącach, okazuje się, że analiza… ciągle trwa. – Czekamy na zakończenie analizy porealizacyjnej. Jej wyniki pokażą, czy budowa w tym miejscu ekranów jest zasadna – mówi Bartosz Wysocki, rzecznik rzeszowskiego oddziału GDDKiA.

***
No cóż, urzędnicy po raz kolejny udowadniają, że widzą i słyszą mniej niż normalny człowiek.

Arkadiusz Rogowski

10 Responses to "Ludzie są traktowani gorzej niż ptactwo"

Leave a Reply

Your email address will not be published.