
MIELEC. Dlaczego MON nie kupuje śmigłowców z Mielca? Czy polityk w randze ministra może ot tak sobie rzucać słowa na wiatr?
W październiku miną dwa lata, kiedy to (ówczesny) minister obrony narodowej, Antoni Macierewicz, wizytując Polskie Zakłady Lotnicze w Mielcu, obiecał, że do końca 2016 r. wojsko zamówi 2 śmigłowce Black Hawk, w kolejnym roku – 8, a w następnym jeszcze 11. Do tej pory nie zakupiono żadnej maszyny z Mielca. Do tego ostatnio chodzą słuchy, że rozważane jest wzmocnienie polskich sił morskich śmigłowcami z… Anglii.
Przymierzanie się Ministerstwa Obrony Narodowej do wyprodukowanych w Polskich Zakładach Lotniczych w Mielcu Black Hawków ma już „długą brodę”. Zaczęło się od kontrowersyjnego przetargu na zakup 50 śmigłowców wielozadaniowych dla MON, który ponad trzy lata temu wygrało (?) francuskie konsorcjum Airbus Helicopters. Sprawą to żyła cała Polska, a szczególnie Mielec, dla którego PZL są symbolem, firmą wyjątkową.
Polityczne obiecanki cacanki
Swoje oburzenie zaistniałą sytuacją w oficjalnym piśmie do rządzących jednogłośnie wyraziła Rada Powiatu Mieleckiego. Po zmianie władzy, przetarg został unieważniony. Wydawało się również, że na kolejnym rozdaniu skorzystają firmy funkcjonujące na terenie Polski. Świadczyły o tym obietnice składane przez najwyższych rangą polityków PiS, m.in. podczas wizyt w PZL w Mielcu. Np. Antoni Macierewicz, szef MON, zapewnił, że w ub.r. rząd kupi dwie maszyny z Mielca, w tym – osiem, a w następnych latach – kolejne.
Żadna z tych obietnic nie została spełniona. Mało tego, ostatnio w mediach pojawiają się informacje, że rozważany jest zakup dla polskich sił morskich śmigłowców z… Anglii.
– W obietnice ministra Macierewicza uwierzyli nie tylko Polacy, ale też amerykańscy właściciele mieleckiej fabryki – mówi Marek Paprocki, radny powiatu. – Nie tylko 1700 osób zatrudnionych w PZL, ich rodziny i tysiące pracowników firm, które kooperują z tą fabryką, ale także społeczeństwo oczekuje na realizację obietnic rządowych, które wielokrotnie powtarzane były w świetle kamer. Gdyby one zostały zrealizowane, do tej pory Mielec przekazałby polskiej armii co najmniej kilkanaście maszyn. Nie przekazał ani jednej.
Starosta: – Nic o tym nie wiem
– Po zakupie dwóch śmigłowców dla potrzeb policji i w świetle zapowiedzi pana premiera RP, Mateusza Morawieckiego o szczególnym wsparciu dla regionów zarządzanych przez PiS znów zaświtała nadzieja. Ale póki co, nic z tego. Czy osoba publiczna, które jest w randze ministra czy premiera, może sobie o tak rzucać słowa na wiatr? – irytuje się Paprocki, który zaproponował wystosowanie w tej sprawie apel do premiera. – Wydaje mi się, że jako radni jesteśmy winni mieszkańcom walczyć o priorytetowe sprawy dla regionu – tłumaczy.
Starosta Zbigniew Tymuła, który jest też politykiem PiS, radzi spokój. – Występując takim z apelem musimy mieć pewność, że PZL Mielec zostały wykluczone z przetargu na zakup śmigłowców dla marynarki. Póki co nic o tym nie wiem – podkreśla. – Nie możemy też powoływać się na słowa osoby, która już nie jest ministrem. Jeśli PZL zwrócą się do nas o wystosowanie takiego apelu, to tak zrobimy, ale teraz, wychodząc przed szereg, możemy tylko zaszkodzić Mielcowi. Sprawdzę ten temat. Jeśli się on potwierdzi, to będziemy działać.
Paweł Galek



12 Responses to "Macierewicz oszukał mielczan"