
ROPCZYCE. Prokuratura zrekonstruowała przebieg tragicznego wypadku. Sprawca stanie przed sądem.
Mariusz R. (25 lat) został oskarżony o to, że kierując po pijaku samochodem doprowadził do wypadku, w którym zginęła jego 18-letnia wówczas koleżanka. Chodzi o wypadek w Ropczycach z marca tego roku. Z rekonstrukcji tego tajemniczego zdarzenia dokonanego przez prokuraturę wyłania się wstrząsająca historia.
Prokuratura na podstawie zeznań świadków i opinii biegłych zrekonstruowała przebieg tragicznego wieczora. Sprawa zakończył się aktem oskarżenia. Zgodnie z ustaleniami prokuratury, 28 marca tego roku czworo młodych ludzi, w tym Mariusz R. (wtedy 24 l.) i Magda G. (18 l.) bawili się na domówce w Gnojnicy. Podczas imprezy zabrakło alkoholu. Mariusz R. z kolegą udał się pieszo do swojego domu w Ropczycach po kolejną butelkę, wrócił z alkoholem jednak już nie pieszo, ale swoim samochodem marki Audi A4.
Nad ranem cała czwórka wsiadła do samochodu, za kierownicą audi usiadł Mariusz R. i ruszył drogą z Gnojnicy do Ropczyc. Ujechał zaledwie kilometr. Według ustaleń biegłych, w momencie wypadku miał we krwi co najmniej 2 promile alkoholu. Jezdnia była śliska, widoczność utrudniał gęsta mgła. Na granicy obydwu miejscowości Mariusz R. na łuku drogi, jadąc z prędkością co najmniej 100 km na godz., stracił panowanie nad autem. Według rekonstrukcji wypadku, nie hamował, auto z pełnym impetem uderzyło w rów, koziołkowało w powietrzu, łamiąc kilka młodych drzew.
W wyniku wypadku z auta przez tylną, boczną szybę wypadła Magda G. Młodzi mężczyźni z wypadku wyszli bez większych obrażeń. Po zdarzeniu wezwali na pomoc ojca Mariusza R. i osoby trzecie, które pomogły usunąć rozbite auto. – Pasażerowie i kierowca audi doszli do wniosku, że Magda G. podczas wypadku wypadła przez szybę, nie wiedzieli gdzie jest i na tym ich zainteresowanie się skończyło – relacjonuje Dariusz Brzykowski, szef Prokuratury Rejonowej w Dębicy. – Nie próbowali szukać dziewczyny, ani nawet do niej zadzwonić.
Jak ustaliła prokuratura, osoby trzecie zaangażowane w usuwanie rozbitego auta nie wiedziały o tym, że autem jechała jeszcze dziewczyna. Według ustaleń, ojciec Mariusza R. dowiedział się o tym dopiero kilka godzin po wypadku, znalazł ciało dziewczyny i powiadomił o tym odpowiednie służby.
Tymczasem Magda G. po wypadku leżała w rowie. W wyniku zdarzenia doznała zwichnięcia stawów potylicznych, urazu kręgosłupa na odcinku szyjnym, częstego u ofiar wypadków. Do zwichnięcia takiego dochodzi, gdy głowa w trakcie zderzenia najpierw leci gwałtownie do przodu, a potem do tyłu. W wyniku tego zwichnięcia doszło do ucisku pnia mózgu, a w konsekwencji do jego obumarcia i zgonu. Biegli orzekli, że dziewczyna nie zmarła w momencie zderzenia, ale dopiero chwilę po nim. Biegli nie ustalili jednak, jak długo umierała w rowie.
Za spowodowanie tego wypadku pod wpływem alkoholu i nieudzielanie pomocy Mariusz R. stanie przed sądem. Oskarżony skorzystał z prawa do milczenia. Grozi mu nawet do 12 lat wiezienia. Natomiast dwaj pasażerowie mają zarzuty nieudzielania pomocy. Obydwaj się przyznali, śledztwo w ich sprawie ma się ku końcowi. Nie jest też wykluczona odpowiedzialność osób, które pomogły w usuwaniu rozbitego auta. Chodzi o przestępstwo tzw. poplecznictwa.
Artur Getler


