Mają dość uciążliwego towarzystwa

Jeśli Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Sanoku wyda decyzję o rozbiórce budynku, gehenna mieszkańców się skończy. Fot. Martyna Sokołowska

Mimo licznych interwencji mieszkańców w sprawie pijaczków, którzy w opuszczonym budynku po sklepie zrobili sobie melinę, nic się w tej sprawie nie zmieniło. – Melina funkcjonuje w najlepsze. W środku śpią i piją, załatwiają się w krzakach. Zaczepiają ludzi i dzieci. Coś okropnego – komentują mieszkańcy.

Sprawę opisywaliśmy na łamach Super Nowości w kwietniu tego roku. Mieszkańcy od dłuższego czasu skazani są na uciążliwe towarzystwo amatorów wyskokowych trunków, którzy spotykają się w opuszczonym budynku przy ulicy Langiewicza. Kiedyś mieścił się w nim sklep spożywczy, ale kilka lat temu właściciel zamknął biznes, wyjechał i ślad po nim zaginął. Budynek stał pusty aż do czasu, kiedy zamieszkało w nim kilku osiedlowych pijaczków.

Gehenna mieszkańców

Mieszkańcy interweniują gdzie się da, ale do tej pory bezskutecznie, bo melina jak stała, tak stoi. – Pisaliśmy pisma do spółdzielni z prośbą o interwencję, zbieraliśmy podpisy pod pismem, aby zarządca tego miejsca zajął się tematem i nic – widzi pani – budynek jak stał, tak stoi – mówi nam mieszkanka jednego z osiedlowych bloków. Z jej relacji wynika, że z budynku korzysta grupa kilku osób, wśród nich jest też kobieta. – Urządzili sobie tam swoje miejsce schadzek. W dzień wychodzą „na miasto”, pewnie żebrać o pieniądze na alkohol, w nocy wracają i wtedy zaczyna się robić nieprzyjemnie. Hałasują, są agresywni, zaczepiają ludzi. Strach wyjść z domu – relacjonuje starsza pani. Nie pomagają też interwencje policji. – Ci ludzie nic sobie z tego nie robią, nawet jeśli na chwilę opuszczą budynek, po odjeździe patrolu wracają i znowu jest to samo – rozkładają ręce mieszkańcy osiedla. Izabela Rowińska-Ciępiel z sanockiej policji potwierdza, że patrole regularnie interweniują w tym miejscu. – Dzielnicowy wielokrotnie interweniował w spółdzielni i wysyłał do niej pisma, aby zarządca tego terenu ustalił właściciela i rozważył rozebranie budynku, by uniemożliwić tym osobom wejście na jego teren – informuje Izabela Rowińska-Ciępiel, rzecznik sanockiej policji. 

Melina w byłym sklepie

Właścicielem gruntu, na którym stoi budynek, jest Sanocka Spółdzielnia Mieszkaniowa. Po rozwiązaniu umowy z właścicielem sklepu, który dzierżawił działkę, spółdzielni zobligowała go do rozebrania budynku, ten jednak tego nie zrobił. W środku zostawił też cały sprzęt – lodówki, chłodziarki, lady. Stoją tam do dzisiaj. „Mieszkańcy” wnieśli materace i fotele, biesiadują w najlepsze i za nic nie chcą opuścić budynku. Na własna rękę spółdzielnia rozebrać go nie może, bo nie jest jego właścicielem. Po wielu próbach spółdzielni udało się namierzyć właściciela budynku. Zarząd spółdzielni wystąpił do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Sanoku z wnioskiem o wydanie zgody na wyburzenie obiektu. – 5 sierpnia PINB w Sanoku przeprowadził kontrolę, w trakcie której ocenił stan techniczny obiektu. Na tej podstawie wyda stosowną decyzję – informuje Andrzej Ostrowski zastępca prezesa zarządu Sanockiej Spółdzielni Mieszkaniowej.- O planowanej kontroli został również poinformowany właściciel obiektu, odebrał zawiadomienie, ale nie stawił się w wyznaczonym dniu i nie brał udziału w pracach komisji – dodaje wiceprezes.

Martyna Sokołowska

2 Responses to "Mają dość uciążliwego towarzystwa"

Leave a Reply

Your email address will not be published.