
Nauczanie zdalne nie zastąpi uczniom bezpośredniego kontaktu z nauczycielami i rówieśnikami – twierdzą nauczyciele. Aż 74 proc. z nich wolałoby w przyszłości nie uczyć na odległość. Chętnych na takie wyzwanie jest zaledwie 21 proc. – wynika z ankiet przeprowadzonych przez Związek Nauczycielstwa Polskiego na Podkarpaciu.
W badaniu wzięło udział 2137 nauczycieli z województwa podkarpackiego, w większości w (71,9 proc.) uczących w szkołach ponadpodstawowych. Jak się okazuje, 90,6 proc. z nich nigdy wcześniej nie miała doświadczenia z edukacją zdalną. Nie powinno to dziwić, bo ponad połowa może się pochwalić ponad 20-letnim stażem.
Gdy dyrektor doręczał uczniowi materiały
Przez wiele tygodni media, politycy, a w końcu rodzice i sami belfrzy rozprawiali o skuteczności oraz przygotowaniu kształcenia na odległość. Jak to wyglądało od kulis? „Podczas zdalnego nauczania dyrektor i nauczyciele musieli sobie poradzić bez pomocy MEN. Materiały, które MEN przygotował nie były adekwatne do realiów z jakimi trzeba było się zmierzyć. Organy zewnętrzne poza wytycznymi, które były czystą teorią, nie zrobiły nic, by pomóc nauczycielowi w codziennej pracy. Nikt nie zapytał jakie mamy warunki bytowe do prowadzenia zajęć i czy jest odpowiedni dostęp do Internetu” – czytamy w jednym z komentarzy do ankiet. I dalej: „Dyrektor często osobiście musiał dostarczać i odbierać materiały dla uczniów, którzy nie mieli dostępu do Internetu. Wypożyczenie komputera ze szkoły nie rozwiązywało problemu, ponieważ uczniowie mieszkają w miejscach z utrudnionym dostępem do sieci”.
Szkoły korzystały z różnej formy nauczania, najczęściej z e-maila, e-dziennika oraz platformy e-leariningowej. Z danych ZNP wynika, że prawie 90 proc. prowadzących zajęcia wykorzystywało do tego prywatny Internet, a niewiele mniej – sprzęt komputerowy. Zdaniem badanych to właśnie dostęp do do technologii – zarówno w przypadku nauczycieli, jak i uczniów – okazał się jednym z największych wyzwaniem. Wśród innych trudności wymieniano także: przekształcanie zajęć i treści na potrzeby nauki zdalnej, utrzymanie motywacji i uwagi uczniów, czy ocenę ich postępów. Najwięcej badanych narzekało jednak na większą ilość pracy i stres związany z pracą w domu. Przeważająca większość na przygotowanie oraz prowadzenie lekcji poświęcała od 6 do 8 godzin. 622 belfrów wyliczyło jeszcze więcej.
Nic dziwnego, że zaledwie 21 proc. chciałoby, w przyszłości korzystać ze zdalnego nauczania. Zdaniem 62 proc. badanych od 1 września nauka nie powinna odbywać się wyłącznie zdalnie. Powód? „Nauczanie zdalne w takiej formie w jakiej było prowadzone nie daje żadnych miarodajnych efektów. Nauczyciel nie jest w stanie kontrolować samodzielnej pracy ucznia, jego postępów, zasobów wiedzy i umiejętności jakie posiadł. Szkoła, nauczyciel oraz uczeń nie są przygotowani na prowadzenie zajęć w formie zdalnej”.
Chcą wrócić do tablicy
Co ciekawe, aż 67 proc. zapytanych ocenia, że jutrzejszy powrót uczniów do szkoły jest zasadny, jednak na pytanie, „Czy szkoły są na to przygotowane?“, twierdząco odpowiedziało „tylko” 738 nauczycieli. O wiele więcej, bo 1288 wyraziło się w tej kwestii negatywnie. Ankietowani wyrażają ogromną obawę jeśli chodzi o bezpieczeństwo podczas nauki w formie tradycyjnej. Nauczyciele – szczególnie starsi i z chorobami przewlekłymi boją się o zdrowie i życie.
„W klasach po 30 uczniów, korytarze przepełnione w czasie przerw, trudno wprowadzić bezpieczne procedury przy tak dużej liczbie osób – 900 – 1200 w jednym czasie” – czytamy w jednym z komentarzy. Belfrzy zwracają uwagę zwłaszcza na duże szkoły: „będzie pewnie potrzeba pracy na 2 zmiany, problemem będą przerwy między zajęciami, odbiór młodszych uczniów przez rodziców, prowadzenie zajęć dodatkowych np. po południu, problemem będzie zadbanie o tzw. dezynfekcję szkoły, klas, korytarzy, szatni”.
O tym, czy placówki faktycznie mogą być nieprzygotowane zarówno uczniowie, jak i sami nauczyciele przekonają się na własnej skórze.
wk



5 Responses to "Mają dość zdalnego nauczania"