
Dwa majowe święta, tak różne charakterem, od lat odciskały swe piętno na życiu mieszkańców Podkarpacia. Po ostatniej zaś wojnie rozpoczęła się ostra „rywalizacja” między pierwszym a trzecim maja do tego stopnia, że świętowanie majowego dnia trzeciego uznano za wrogie i obce ideowo ówczesnej rzeczywistości…
Wielu z nas zapewne pamięta filmową scenę z kultowego serialu „Alternatywy 4” , kiedy to sierżant Milicji Obywatelskiej, dzielnicowy Parys, w którego rolę wcielił się niezapomniany Stanisław Bareja, instruował gospodarza domu Stanisława Anioła odnośnie do wieszania flag w majowe święto: – „Flagi trzeba powiesić! (…) Drugiego to jeszcze mogą sobie wieczorem, prawda, wisieć… Ale żeby mi trzeciego to żadna nie wisiała… Rozumiemy się?” Dziś dzień 2 maja Uznano Dniem Flagi Narodowej, więc właściwie wybrnięto z dawnych kłopotów… i flagi wiszą sobie 1, 2, ale i 3 maja.
Furmanką na pierwszomajowy pochód…
Prasa lat pięćdziesiątych czerwoną czcionką zagrzewała niezdecydowanych: „Wszyscy na manifestację pierwszomajową! Lud polski z klasą robotniczą na czele manifestuje swą nieugięta wolę pokoju! W Stalowej Woli złocą się sosny… A od rana do Rzeszowa na pierwszomajowe święto zdążali pieszo lub furmankami na pochód chłopi z podrzeszowskich miejscowości: Słociny, Racławówki, Lutoryża, Trzebowniska”. Zaś łąki nad Wisłokiem „mieniły się nie tylko zielenią trawy i ZMP-owskich koszul, nie tylko czerwienią szturmówek i transparentów”, ale wszystkimi kolorami strojów ludowych… – tak pisał o pierwszomajowych obchodach w Rzeszowie 55 lat temu ówczesny dziennik Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – Nowiny. Ale były też mundury górników, strażaków, milicjantów, żołnierzy, biel lekarskich fartuchów. Przed pierwszomajową trybuną w Przemyślu w akompaniamencie puszczanych poprzez megafony pieśni rewolucyjnych i robotniczych maszerowały uczennice szkoły pielęgniarskiej, a także traktorzyści z Państwowego Ośrodka Magazynowego w Przemyślu. Ukryte w tłumie głosy skandowały hasła: Pokój, Stalin, Bierut, które mniej lub bardziej ochoczo podchwytywał tłum… Była to – jakby nie było – wielka operacja logistyczna. Z rzeszowskich zakładów wyruszały na zbiórkę robotnicze załogi, a miejskie ulice zamykano na ładnych parę godzin. A w szkołach przed 9 rano organizowano „łapanki” chętnych do niesienia czerwonych szturmówek… Dyrektorzy groźnie spoglądali na uczniów pytając, może trochę retorycznie, czy aby przypadkiem nie wiedzą, co symbolizuje ich czerwona barwa…
Towarzysz Breżniew macha
Wszystko było OK, kiedy dopisywała pogoda. Kto chciał dorabiał do tego ideologiczną motywację, dla innych była to po prostu majówka, okazja do spotkań z kumplami, zabawy, pójścia na lody, zjedzenia „partyjnej kiełbasy” którą obficie kraszono południowe pikniki. Gorzej, gdy nie wypaliła pogoda. Bywały przecież zimne maje, nie raz sypnęło i śniegiem, wówczas niewielu było chętnych, aby uczestniczyć w takich manifestacjach. Za nieobecność można było mieć kłopoty w pracy. Nasze polskie pochody odbywano o dwie godziny później w stosunku do towarzyszy radzieckich. Najpierw żelaznym punktem każdego pierwszomajowego poranka była transmisja telewizyjna z Placu Czerwonego w Moskwie. Kiedy kremlowskie zegary wybiły godzinę dziesiątą, rozpoczynano wielki, czerwony pochód, który otwierały „ruskie katiusze”. U nas była dopiero ósma… Na trybunie moskiewskiego mauzoleum Lenina towarzysz Breżniew mechanicznie poruszał ręką, wypuszczającego z ust opary mroźnego, rosyjskiego powietrza. W szkołach śmiano się później, że bardziej przypomina on jakiegoś cyborga niż normalnego człowieka. Ale podobno coś było na rzeczy…
Nic nie jest w stanie zakłócić majowego święta
Jak wielką wagę przywiązywano do obchodów pierwszomajowych, świadczy sprawa głośnego wypadku lotniczego, zderzenia samolotów nad Rzeszowem 30 kwietnia 1966 roku. Pozostała ona bowiem w cieniu mających się odbyć nazajutrz obchodów w Rzeszowie. Poświęcono jej niewiele miejsca w prasie, w której na pierwszym miejscu eksponowano obchody majowego święta. Tak np. było w ówczesnym organie PZPR Nowinach, które na pierwszej stronie w dniu 2 maja informowały o 50-tysięcznym pochodzie majowym, informację o katastrofie zamieszczając na ostatniej stronie. Takie były wówczas czasy i standardy dziennikarskie. Przypomnę, że dwa samoloty szkolne podczas lotu z Białegostoku do Rzeszowa zderzyły się ze sobą nad osiedlem Piastów. Prawdopodobnie jeden z samolotów zahaczył skrzydłem o drugi. Nad osiedlami, nad którymi leciały samoloty mieszkały rodziny pilotów. Samoloty zboczyć miały z zaplanowanej trasy do Jasionki i zamiast wylądować na lotnisku nadleciały nad osiedle Piastów. Kilka minut po trzynastej rozległ się trzask i samoloty „odbiły się” od siebie spadając w dół. W rejonie wypadku na osiedlowych skwerach bawiły się dzieci i szczęśliwie żadnemu z nich nic się nie stało. Teren katastrofy zamknięty został przez siły Milicji Obywatelskiej oraz Straż Pożarną. Setki ludzi wracających z pracy na WSK było świadkami tej katastrofy. Widok był wstrząsający… nadpalone ciała, rumowisko metalu, plątanina kabli. Niestety, nie było już kogo ratować.
Ku Piarum Scholarum…
Trzeci Maja to szczególna data w polskiej historii – w 1791 roku uchwalono pierwszą w Europie Konstytucję – była to nasza, polska Konstytucja. 1 kwietnia 1656 roku Jan Kazimierz podczas podniesienia na mszy w katedrze lwowskiej zszedł z tronu, złożył berło i koronę, i padł na kolana przed obrazem Matki Bożej nazywając ją Królową Korony Polskiej. W 1923 roku Kongregacja Obrzędów Stolicy Apostolskiej wyznaczyła święto Matki Bożej Królowej Polski na 3 maja, a do litanii loretańskiej, śpiewanej podczas majowych nabożeństw, oficjalnie dołączono wezwanie Królowo Korony Polskiej, później „Królowo Polski” – „módl się za nami”. Od czasów ostatniej reformy liturgicznej podniesiono 3 maja do rangi uroczystości. 3 maja z ulic miast miały znikać wspomniane na początku flagi, po to właśnie, aby nie łączyć tego święta z kościelnym i maryjnym
3 maja…
Ma Kraków swoją ulicę Floriańską a Rzeszów swoją Pańską. Jedna z najbardziej reprezentacyjnych ulic Rzeszowa łączyła rzeszowską siedzibę Ligęzów z najstarszym kościołem w mieście – farą. Mowa o dzisiejszej ulicy 3 Maja. Właśnie 3 maja ulica ta obchodzi swoje święto. Kiedy księżna Zasławska-Ostrogska ufundowała tu okazały kościół przekazany później pijarom (najpierw miały tu być siostry bernardynki) zwano ją Piarium Scholarum. W dziewiętnastym wieku była już reprezentacyjnym deptakiem Rzeszowa, gdzie spotykano się na wieczornych spacerach, a w niedziele rzeszowianie kupowali ciasta w mieszczących się tu cukierenkach. W czasie tzw. autonomii galicyjskiej otrzymała nazwę Herrengasse – właśnie ulica Pańska. Później na cześć Uchwalenia Konstytucji 3 Maja z 1791 roku nazwano ją ulicą 3 Maja. W czasie II wojny światowej Niemcy zmienili jej nazwę na ulicę Breite Strasse – czyli Szeroką. W 1944 roku Niemcy wysadzili znajdujący się tu budynek poczty. Na ulicy znajduje się wiele kamienic – niektóre sięgają jeszcze czasów XIX wieku, jak choćby budynek mieszczący księgarnię tuż przy placu Farnym powstały w 1840 roku, gdzie pierwotnie mieściła się… drukarnia. Najbardziej chyba znanym budynkiem jest Geleria Paniaga gdzie po wojnie były… siedziba NKWD (sowieckiej policji politycznej), radziecki sąd wojenny, komenda Milicji Obywatelskiej, Delikatesy przy których ustawiały się kilometrowe kolejki, kawiarnia KOSMOS. Przy ulicy 3 Maja istnieje tzw. Kalinowszczyzna, na której stoi apteka (dawniej pod Czarnym Orłem) gdzie aptekarzem był wynalazca lampy naftowej Ignacy Łukasiewicz.
85 lat temu Gazeta Rzeszowska relacjonując uroczystości 3 maja podkreślała, że obchody uświetnił pułk ułanów z rzeszowskiego garnizonu; mszę odprawił kapelan. Nadano oficerską odznakę honorową ówczesnemu burmistrzowi Rzeszowa Romanowi Krogulskiemu. Pochód wojska wraz z członkami organizacji kupców, pocztowców, rzeszowskich cyklistów i kolejarzy oraz młodzieżą i członkami rzeszowskiego Strzelca przeszedł na rzeszowski Rynek, gdzie niejaki profesor Brach w swoim przemówieniu nawiązał do uchwalenia konstytucji 3 Maja. Na koniec przemówienia wzniesiono okrzyki na cześć Rzeczypospolitej. Komendant garnizonu płk. Jasiewicz siedząc na koniu u stóp pomnika Tadeusza Kościuszki odebrał uroczysta defiladę wszystkich grup zgromadzonych na uroczystości defilujących przy dźwiękach orkiestry wojskowej.
Arkadiusz Bednarczyk



15 Responses to "Majowe święta, majowe dylematy…"