Majster od szczucia

Wiem, że większość z Państwa ostatnią środę zapamięta jako kolejny traumatyczny odcinek sportowej opery mydlanej „Polacy, nic się nie stało” i pożegnanie naszych kopaczy z Euro 2020. Wielki szacunek dla wszystkich kibiców za wiarę w Lewego i spółkę. Piłka nożna to jednak taka dyscyplina, gdzie sama wiara nie wystarcza. Trzeba strzelić o jedną bramkę więcej niż przeciwnik, a to się niestety nie udało. Ale ja nie o sporcie, bo w środę (23 czerwca) zmroziło mnie co innego. Otóż podczas posiedzenia Sejmu posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk oskarżyła obecnego ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka m.in. o „szczucie i obrażanie obywateli”. Miała na myśli ostatnią wypowiedź ministra, w której kpił z Marszu Równości i społeczności LGBT. Posłanka odniosła się do sobotnich słów Czarnka, gdy to w telewizji rządowej (TVP), zapytany o raport Open For Businnes, wg. którego Polska traci finansowo na homofobii, odpowiedział: To jest po prostu obraza ludzi inteligentnych i obraza inteligencji Polaków. Polacy dokładnie wiedzą, kto jest normalny, a kto nie. Przed telewizorami siedzą dzisiaj, w tym momencie, normalni ludzie. Zobaczcie państwo. Widzieliście państwo przed momentem zdjęcia z tej parady tzw. równości, bo to z równością nie ma nic wspólnego. (…) Widzieliście tam osobników ubranych jakoś dziwacznie, jakiegoś mężczyznę ubranego jak kobieta. Czy to są ludzie normalni, państwa zdaniem? Ale to, co tam się działo, nie ma nic wspólnego ani z równością, ani z tolerancją. To fetyszyzowanie i wykrzywianie równości i tolerancji. To nie jest równość i to nie jest tolerancja.
To nie pierwsza tego typu wypowiedź ministra edukacji, również nie pierwszy raz, gdy twierdzi, że jego słowa zostały źle zacytowane lub niepoprawnie zrozumiane. Na posiedzeniu Sejmu, posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk wypomniała Czarnkowi jego ostatnie homofobiczne wypowiedzi. Z mównicy sejmowej grzmiała: Dlaczego nazwał osoby uczestniczące w sobotniej paradzie osobami nienormalnymi? Dlaczego minister edukacji szczuje także na uczniów LGBT+, którzy także uczestniczyli w tej paradzie?
Panie ministrze, nie jest pana prawem ani kompetencją odmawianie uczniom, młodzieży, nauczycielom i żadnej mniejszości prawa do korzystania z konstytucyjnego prawa gromadzenia się i wyrażania poglądów. Jedyny język, który pan zna, to język nienawiści, szczucia i język, który prowadzi do tego, że uczniowie, na straży których powinien pan stać, popełniają samobójstwa, dokonują samookaleczeń i krzywdzą siebie.
Zarówno minister edukacji, jak i pozostali posłowie i posłanki PiS lekceważyli słowa lewicowej polityczki. Śmiali się, zagłuszali i bili brawa, gdy Dziemianowicz-Bąk mówiła o samobójstwach młodych ludzi.
To, że prawe skrzydło Sejmu zagłuszyło wypowiedź Agnieszki Dziemianowicz-Bąk falą oklasków i śmiechu, gdy ta akurat mówiła o realnych konsekwencjach propagandy nienawiści, nie jest niczym zaskakującym. To wręcz symboliczny przykład tego, jak mało szacunku dla życia ma obecna władza, jeśli mowa o żyjących ludziach, a nie zarodkach i płodach. Kryzys psychiatrii dziecięcej, kolejne historie osób LGBT+ uciekających z kraju przed nienawiścią, twarde dane naukowe na temat wpływu homofobicznej czy transfobicznej nagonki na zdrowie psychiczne młodzieży – Przemysława Czarnka i jego środowiska takie rzeczy nie obchodzą. Ministrem edukacji i nauki jest człowiek, który wiedzą naukową gardzi, jeśli nie wpisuje się ona w jego ideologię. To ponura prognoza dla polskich szkół i uniwersytetów, a przede wszystkim dla kolejnych roczników uczniów i studentów, którzy będą musieli borykać się z pokłosiem autorytarnych reform Czarnka. W przypadku Czarnka jest ten problem, że samo jego nazwisko powoduje w nas, dziennikarzach, ale też wśród wielu uczniów i nauczycieli, nerwowe reakcje. Z polityka niezbyt znanego i rozgarniętego w ciągu zaledwie paru lat stał się on prawdziwym symbolem krucjaty PiS przeciwko osobom o odmiennej orientacji seksualnej. Rycerzem zwalczającym „tęczową zarazę”. Duda i Kaczyński też zrobili swoje, grzmiąc o „obronie rodziny i narodu” przed „ideologią LGBT”, ale gdy skończyła się kampania, temat cynicznie porzucili. Czarnek brnie dalej, bez żadnej refleksji powtarzając słowa o „ludziach nienormalnych” i wywracając edukację do góry nogami tak, by żadne dziecko nie przeszło przez szkołę bez historii napisanej na nowo przez partyjnych funkcjonariuszy oraz jedynej, poprawnej ideologii narodowo-katolickiej. Panie Czarnek, mam dla pana taką radę: Wbij pan sobie, gumowym młotkiem do tej główki zakutej w rycerski szyszak, że tęczowa młodzież istnieje. To fakt, nie opinia, żaden profesjonalny psycholog, seksuolog czy psychiatra nie powie, że seksualność kształtuje się w wieku 18 lat. Nie powie też, że homoseksualność, biseksualność czy transpłciowość są czymś nienormalnym albo dewiacją – to również nie jest prawda z obiektywnego, naukowego punktu widzenia. Badania wykażą natomiast, że szczucie na mniejszości, brak akceptacji, brak równych praw i inne formy dyskryminacji wpływają negatywnie na dobrostan psychiczny osób z mniejszości, przyczyniając się do kryzysowych zachowań jak samookaleczenia czy samobójstwa. Wyższy współczynnik myśli samobójczych wśród młodzieży LGBT+ to nie kara od Boga za grzech niekatolickiej miłości, tylko efekt wszystkich tych czynników, które składają się na poczucie własnej wartości tęczowej młodzieży.
Mam nadzieję, że historia zapamięta Przemysława Czarnka i PiS właśnie tak – jako wściekłych ludzi walczących z niezrozumiałym, przerażającym ich postępem. Szczuciem na ludzi, którzy myślą, czują, a nawet ubierają się inaczej. Mam nadzieję, że nikt nie zapamięta Czarnka jako ministra edukacji tylko jako majstra od szczucia.
PS. Wszystkim uczniom i ich rodzicom cudownych i kolorowych wakacji. Wypoczywajcie i bawcie się bez pouczania przygłupawych polityków.

Mariusz Włoch, redaktor wydania

9 Responses to "Majster od szczucia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.