
RZESZÓW. Prokuratorzy oczekują na kluczowe opinie biegłych, by móc zakończyć to śledztwo.
Śledztwo ws. zabójstwa 40-letniej Elżbiety L., do którego doszło w kwietniu br. w mieszkaniu przy ul. Sobieskiego w Rzeszowie powoli zmierza do końca. Od finału dzielą je kluczowe opinie m.in. na temat stanu zdrowia psychicznego podejrzanego o morderstwo 51-letniego Roberta T., który zadał kobiecie 6 ciosów nożem.
Zabójstwo 40-latki wstrząsnęło Rzeszowem w kwietniu br. Kobieta została zamordowana przez byłego partnera w kamienicy w samym centrum miasta. Świadkiem dramatycznych wydarzeń miały być dzieci pary. W tym czasie w mieszkaniu przebywała 7-letnia dziewczynka oraz dwóch chłopców w wieku 2,5 oraz 9 lat.
Choć minęły już cztery miesiące od czasu rozpoczęcia w tej sprawie śledztwa, do prokuratury nie wpłynęły jeszcze kluczowe opinie, które są niezbędne do postawienia 51-latka w stan oskarżenia. – Oczekujemy aktualnie na opinie z laboratorium kryminalistycznego w Rzeszowie odnośnie do śladów zabezpieczonych na miejscu zbrodni – mówi prok. Renata Krut, szefowa Prokuratury Rejonowej dla miasta Rzeszów. – Nie posiadamy również jeszcze opinii biegłych odnośnie do poczytalności podejrzanego – dodaje prokurator.
Elżbieta L. otrzymała od Roberta T. 6 ciosów 20-centymetrowym nożem, z czego cztery były w okolicę pleców, jedno w okolicę piersiową i jedno w ramię. 51-latkowi został przedstawiony zarzut zabójstwa. Śledczy przyjęli, że działał z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia. Robert T. został przesłuchany. Przyznał się do zarzucanego mu czynu, ale twierdzi, że nie chciał zabić kobiety, jedynie ją nastraszyć. Robert T. tłumaczył, że kiedy się zorientował co zrobił, zawiadomił karetkę pogotowia i twierdzi, że w tym momencie kazał dzieciom wyjść na podwórko.
Z relacji sąsiadów pary wiadomo, że Elżbieta L. i Robert T. nie mieszkali ze sobą od 3 miesięcy, kobieta wyprowadziła się z kamienicy do mieszkania zmarłej matki. Najprawdopodobniej przyczyną rozstania była przemoc domowa. Kobieta miała być bita przez konkubenta, mieli założoną niebieską kartę.
Katarzyna Szczyrek


