Właśnie dowiedziałem się, że w kwietniu rozpocznie się malowanie pasów, a właściwie poprawianie startej przez samochody podczas zimy farby. Malowanie ma być skończone do 1 maja. Nie ogłoszono jeszcze przetargu, który ma wyłonić firmę, która wykona to zadanie, dlatego odpowiednio wcześniej, w imieniu wszystkich kierowców jeżdżących po Rzeszowie, zwracam się z apelem do władz miasta.
Właściwie odkąd sięgam pamięcią, malowanie pasów w Rzeszowie odbywa się bardzo często w godzinach szczytu. Powiedzmy, że to historia; oddzielam to grubą kreską, patrząc ufnie w przyszłość, dlatego też urzędnicy okażcie litość wszystkim, nam kierowcom, i wyznaczcie godziny takiego malowania na 19. Firma mogłaby malować jak chce i gdzie chce do 6 rano. Robotnicy mięliby święty spokój, bo samochody nie mijałyby ich na centymetry, a przede wszystkim kierowcy byliby zdrowsi i jednocześnie spokojniejsi. Jeśli jednak znowu na al. Powstańców Warszawy, Dąbrowskiego, Warszawskiej, Lubelskiej, Cieplińskiego i innych głównych ulicach Rzeszowa panowie rozłożą się ze swoimi farbami o godzinie 16 czy 17, to śmiało można to będzie potraktować jako zbrodnię.
W cywilizowanych krajach, np. Szwecji, Danii czy Niemczech, widziałem malowanie pasów, ale tylko w nocy. Zresztą daleko nie trzeba szukać, bo w Polsce także w wielu miastach takie malowanie odbywa się wtedy, kiedy jest mały ruch samochodów. Co prawda malowanie pasów nocą nie jest jakąś innowacją, ale nawet w Rzeszowie, mieniącym się stolicą innowacji, czasami trzeba wprowadzić coś przyziemnego, coś takiego zwyczajnego i pospolitego. Trzymam za to kciuki.
Redaktor Grzegorz Anton



One Response to "Malowanie pasów czas zacząć"