
RZESZÓW, PODKARPACIE. Tłoczno w sądach biskupich.
W Polsce lawinowo rośnie liczba wniosków o stwierdzenie nieważności małżeństwa. W 2013 roku złożono ich 15 tys. Jak jest na szanującym wartości chrześcijańskie Podkarpaciu?
– Wszędzie jest odsetek ludzi nieodpowiedzialnych, którzy najpierw zawierają małżeństwo, a później szukają furtki, by się uwolnić z tych nierozerwalnych więzów – słyszymy w Kurii Diecezjalnej. O jakie liczby wniosków chodzi? – Statystyki przekazujemy tylko do Stolicy Apostolskiej. Pracy mamy jednak dużo, a każdą ze spraw rozpatrujemy wnikliwie i indywidualnie. Każdy, kto się do nas jednak zwraca, otrzymuje pomoc – ucina ks. dr Józef Kula, oficjał Sądu Biskupiego w Rzeszowie.
Dlaczego coraz więcej par decydujących się na rozstanie chce, by stało się to z akceptacją Kościoła? Według księży, jednym z powodów jest z pewnością chęć powrotu do wspólnoty wierzących. Bo nawet jeśli ułożą sobie życie z nowym partnerem, w oczach Kościoła jest to związek niesakramentalny, czyli grzeszny. Wzrosła też świadomość ludzi i dostępność tych usług na rynku (każda diecezja ma swój sąd biskupi, który rozpatruje tego typu sprawy), przybywa też ludzi, którzy decydują się uporządkować swoje życie, by żyć zgodnie z sumieniem.
– Jako rozwodnik nie mogą przyjąć komunii świętej, a to oznacza niepełny udział we mszy świętej, poza tym moja dziewczyna pochodzi z bardzo katolickiej rodziny i jako „ten z odzysku” nie miałbym szans na poważny z nią związek. Unieważnienie poprzedniego małżeństwa jest dla mnie bardzo ważne. Trudność polega na tym, że była żona mieszka w Ameryce i nie chce przyjechać na przesłuchanie – mówi Jurek K. z Rzeszowa.
Unieważnienie małżeństwa to koszt i stres
Rozprawy przed sądem diecezjalnym to duży stres. Małżonkowie oraz świadkowie są przesłuchiwani przez sędziów w obecności tzw. obrońcy węzła małżeńskiego, którego zadaniem jest podważenie wszystkiego tego, co mówią. Sąd biskupi nie bada co prawda przyczyn rozpadu małżeństwa, ale skupia się na okolicznościach, które skłoniły małżonków do jego zawarcia. Świadkowie muszą więc dotykać bardzo prywatnych, wręcz intymnych sfer życia małżonków. Często odpowiadają na pytania o grzechy z przeszłości pary lub komentują bolesne dla nich sprawy.
Podstawą do stwierdzenia nieważności małżeństwa może być: pokrewieństwo lub powinowactwo, impotencja, publiczny ślub czystości, oszustwo matrymonialne, małżonkobójstwo, ukrywanie przed małżonkiem ważnych życiowych kwestii, w tym zawartego wcześniej małżeństwa, brak konsumpcji związku. Oprócz zeznań świadków w procesach kościelnych wykorzystuje się też nagrania wideo ze ślubu i wesela. Pozwalają ocenić, czy małżonkowie wypowiadali słowa przysięgi w sposób świadomy i czy nie byli pod wpływem leków lub środków odurzających.
W Rzeszowie są kancelarie prawne, dla których „rozwody kościelne” stały się jedną z ich standardowych usług. Przeprowadzenie całej sprawy to koszt rzędu kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Długość procesu zależy od stopnia skomplikowania sprawy. Na ostateczną decyzję sądu trzeba czekać średnio 2-3 lata. Ile procent składających pozew uzyskuje „czyste konto”, nie wiadomo. Podkarpackie sądy biskupie odmawiają podania tych danych.
Anna Moraniec


