Mamy aniołów medycyny i farmacji

- Praca lekarza wymaga wielkiej odpowiedzialności za ludzkie życie, podejmowania najtrudniejszych decyzji, których skutki mogą być nieodwracalne. Każdego dnia traktuję ją jak wielkie wyzwanie i nie każdy dzień przynosi wygraną. Dlatego mam największą satysfakcją, gdy pacjent, który miał niewielkie szanse na przeżycie - zdrowieje. To jak wygrana w wielkiej wojnie o istnienie - mówi Beata Blajer-Olszowska. Fot. Fundacja
– Praca lekarza wymaga wielkiej odpowiedzialności za ludzkie życie, podejmowania najtrudniejszych decyzji, których skutki mogą być nieodwracalne. Każdego dnia traktuję ją jak wielkie wyzwanie i nie każdy dzień przynosi wygraną. Dlatego mam największą satysfakcją, gdy pacjent, który miał niewielkie szanse na przeżycie – zdrowieje. To jak wygrana w wielkiej wojnie o istnienie – mówi Beata Blajer-Olszowska. Fot. Fundacja

PODKARPACIE. 10 lutego na uroczystej gali w Warszawie uhonorowano statuetkami Anioły Farmacji i Anioły Medycyny 2015. Wśród nich było po jednym przedstawicielu obu tych profesji z regionu.

Kto najlepiej oceni, czy farmaceuta jest kimś więcej, niż sprzedawcą leków? Czy potrafi i chce mądrze doradzić? Kto najlepiej wie, czy lekarz wykonuje tylko swoje obowiązki, czy też pracuje z empatią, poświęceniem, ponadstandardowym zaangażowaniem? Za każdym razem odpowiedź jest jedna: Pacjent. I to pacjenci nominowali do wyróżnienia swoich faworytów. Z siedmiu nominowanych z Podkarpacia dwie osoby zasłużyły na statuetkę. To Beata Blajer-Olszowska, lekarz medycyny, specjalista chorób wewnętrznych II stopnia, specjalista hematolog z Kliniki Hematologii w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 1 w Rzeszowie i dr n. farm. Lucyna Samborska, prezes Podkarpackiej Okręgowej Izby Aptekarskiej w Rzeszowie

To czwarta edycja konkursu, którego pomysłodawcą i organizatorem jest Fundacja Anioły Farmacji i Anioły Medycyny. Dotychczasowym jedynym laureatem z regionu była Anna Wojnar, kierownik Apteki Piastowskiej w Krośnie.

Anna Moraniec

- W żadnym innym zawodzie nie umiałabym ani nie chciałabym pracować codziennie do 22. A tak jest od 12 lat. I jestem szczęśliwa. Nawet zameldowana jestem w aptece! Nie mieszkam tu oczywiście, ale to symboliczne. To piękny zawód - można czuć się potrzebną, można dużo dawać. Dawanie samo w sobie jest przyjemne, a dawanie chorym - tego się nie da opowiedzieć. Jeśli się usłyszy: „pani mi pomogła, dziękuję”, nie trzeba niczego więcej - mówi Lucyna Samborska, prezes Podkarpackiej Okręgowej Izby Aptekarskiej w Rzeszowie.
– W żadnym innym zawodzie nie umiałabym ani nie chciałabym pracować codziennie do 22. A tak jest od 12 lat. I jestem szczęśliwa. Nawet zameldowana jestem w aptece! Nie mieszkam tu oczywiście, ale to symboliczne. To piękny zawód – można czuć się potrzebną, można dużo dawać. Dawanie samo w sobie jest przyjemne, a dawanie chorym – tego się nie da opowiedzieć. Jeśli się usłyszy: „pani mi pomogła, dziękuję”, nie trzeba niczego więcej – mówi Lucyna Samborska, prezes Podkarpackiej Okręgowej Izby Aptekarskiej w Rzeszowie.

One Response to "Mamy aniołów medycyny i farmacji"

Leave a Reply

Your email address will not be published.