
KOLBUSZOWA. Nasi Czytelnicy z Kolbuszowej skarżą się zanieczyszczone psimi odchodami chodniki i trawniki: – Nosi się to do mieszkań. Smród niesamowity. Czy nasze miasto musi być tak zasrane? – pytają dosadnie nasi rozmówcy.
Skąd ten problem? Wiadomo, że sprzątanie po swoim pupilu dla wielu osób wciąż jest abstrakcją, czymś nienormalnym. Ne pomaga również fakt, że na terenie Kolbuszowej nie ma ani jednego (!) pojemnika na psie odchody.
Zwraca na to uwagę również radny miejski, Grzegorz Partyka: – Kiedyś jednemu z wyprowadzających zwróciłem uwagę, że nie sprząta po swoim pupilu. Usłyszałem, że on chętnie by to zrobił, ale w naszym mieście nie ma żadnego automatu, w którym mógłby się zaopatrzyć w zestawy do sprzątania psich odchodów – zauważa radny Partyka.
– Temat psich kup jest problemem, który pewnie nie jest do końca nierozwiązalny – uważa burmistrz Jan Zuba. – Automat, o jakim mówi pan radny, pewnie zakupimy, ale nie wyobrażam, żeby stał on na każdej ulicy. Powinien on znaleźć się w jednym miejscu, najlepiej w centrum miasta. Każdy powinien zaopatrzyć się w nim w odpowiednie gadżety.
– Ale to nie koniec problemu – dodaje. – Bo pojawia się pytanie, gdzie ma potem te odchody zutylizować?. Nie wolno tego wyrzucić do kosza ulicznego, a nie wierzę też, żeby te kupy każdy właściciel czworonoga zabierał to w reklamówce do domu. W to nie uwierzę.
pg


