
Dawid Kubacki zajął 3. miejsce w niedzielnym konkursie skoków na skoczni normalnej w Zhangjiakou. To pierwszy medal dla reprezentacji Polski w trwających od piątku XXIV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. Złoto wywalczył wczoraj Japończyk Ryoyu Kobayashi, który jako jedyny z czołówki Pucharu Świata udźwignął ciężar olimpijskiej rywalizacji. Srebro zdobył nieoczekiwanie Austriak Manuel Fettner.
Skakać kiepsko przez cały sezon, a przygotować formę na igrzyska olimpijska – to jest sztuka! Tak właśnie zaprezentowali się Biało-Czerwoni, którzy w komplecie awansowali do niedzielnego konkursu olimpijskiego, a także później do jego finałowej serii. Na to, że może w nim być dobrze, wskazywały już treningowe skoki (jedną z serii wygrał Kamil Stoch) oraz sobotnie kwalifikacje, które na 3. miejscu ukończył Piotr Żyła. Ten jednak w I serii konkursowej rywalizacji wypadł najgorzej spośród czwórki Biało-Czerwonych, plasując się na półmetku zawodów na 27. miejscu. Wyżej od niego był choćby Stefan Hula (23.), który tym samym udowodnił, że wygranie wewnętrznej rywalizacji z Pawłem Wąskiem nie było przypadkiem. Jeszcze lepiej od ww. dwójki spisali się Dawid Kubacki i Kamil Stoch. Kubacki po pierwszym skoku był 8., a Kamil Stoch 3. Ten ostatni tracił do prowadzącego Ryoyu Kobayashiego 9,1 pkt i do zajmującego 2. miejsce Petera Prevca 2,9 pkt.
Druga seria rozpoczęła się dla podopiecznych Michala Doleżala ze zmiennym szczęściem. Wprawdzie Żyła poprawił swoją lokatę, ale za to zdecydowanie krócej skoczył Hula, co kosztowało go ostatecznie spadek na 26. miejsce. Prawdziwą bombę odpalił za to Kubacki, który po swoim skoku objął prowadzenie. – Będzie medal! – rzucił w tym momencie czekający na dole skoczni Piotr Żyła. I miał rację! Medal i owszem był, ale nie zdobył go zajmujący 3. miejsce po pierwszej serii Stoch, ale właśnie Kubacki, dla którego był to pierwszy krążek w indywidualnej olimpijskiej rywalizacji. – Nie wiedziałem, czy w ogóle tutaj pojadę. Może sytuacja nie była tak napięta, jak u Piotrka ale tak naprawdę to, co działo się w tym sezonie, od samego początku, to jak pracowałem i nie szło… W 100 procentach wierzyłem, że muszę dalej pracować, że ten sezon nie jest przegrany i czeka nas jeszcze szczęśliwy moment. I się nie myliłem. Na pewno to jeden z najważniejszych, a może najważniejszy sukces. Indywidualny medal na igrzyskach to coś, co cieszy serce – mówił przed kamerami Eurosportu wyraźnie wzruszony Kubacki.
Na 6. miejscu niedzielną rywalizację ukończył ostatecznie trzykrotny mistrz olimpijski, Kamil Stoch, który z jednej strony był zadowolony, z drugiej zaś odczuwał niedosyt. – Niesamowita historia. Podium było w zasięgu wielu zawodników, ale koniec końców ta trójka zdecydowanie sobie na to zasłużyła. Mnie niewiele zabrakło. W II serii po prostu zabrakło mi pewności, że wszystko jest w porządku. Jeden naprawdę bardzo dobry skok, z którego byłem super zadowolony, to trochę mało. Na treningach oddawałem tutaj dobre skoki, ale cały czas nie czułem tego. Dopiero I seria dała mi fajną energię, natomiast to trochę mało. Potrzebuję kilka fajnych skoków, zwłaszcza w konkursie. Zrobiłem co mogłem, wszystko szło na żyletki, trzeba było być perfekcyjnym także w II serii. Dla mnie to był super konkurs, ale niedosyt pozostaje. Tak powinno być. Jeszcze mamy kilka konkursów, kilka skoków można oddać, można się jeszcze cieszyć igrzyskami, świętować. Nakryliśmy do stołu, wszystkie dania gotowe, teraz trzeba zająć się świętowaniem – zapowiadał Stoch.
Niedzielny konkurs był prawdziwym pogromem faworytów. Spośród czołówki Pucharu Świata rangę zawodów zdołał udźwignąć jedynie wicelider klasyfikacji generalnej, Ryoyu Kobayashi. Zupełnie nie poradził sobie lider PŚ, Karl Geiger, który był dopiero 15. Odległe miejsca zajęli też kolejni zawodnicy z czołówki Pucharu Świata, jak chociażby Niemcy (Markus Eisenbichler w ogóle nie awansował do II serii – przyp. red.) czy Norwegowie, spośród których na domiar złego Halvor Egner Granerud został zdyskwalifikowany za nieregulaminowy kombinezon.
Wyniki: 1. R. Kobayashi (Japonia) 275 pkt (104,5 i 99,5 m), 2. M. Fettner (Austria) 270,8 (102,5 i 104), 3. D. Kubacki (Polska) 265,9 (104 i 103), 4. P. Prevc (Słowenia) 265,4 (103 i 99,5), 5. J. Klimow (ROC) 261,5 (104 i 100), 6. K. Stoch (Polska) 260,9 (101,5 i 97,5), … 21. P. Żyła (Polska) 245,5 (95/ i 99), 26. S. Hula (Polska) 237,8 (103 i 93,5).
Marcin Jeżowski


