Mandaty dla symulantów

Podczas dyżuru dyspozytorzy odbierają średnio 400 telefonów z wezwaniem o pomoc, z czego realizują 1/3. Reszta to wezwania bezzasadne. Fot. Wit Hadło
Podczas dyżuru dyspozytorzy odbierają średnio 400 telefonów z wezwaniem o pomoc, z czego realizują 1/3. Reszta to wezwania bezzasadne. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Walcząc z plagą niepotrzebnych wezwań karetek pogotowia, niektóre stacje proponują radykalne rozwiązania.

Do osób, które nadużywają pomocy pogotowia w najbardziej skandaliczny sposób, łódzkie załogi karetek mają wzywać policję, a ta ma wnioskować o mandat z art. 66. kodeksu wykroczeń. W następstwie tego został już ukarany kontroler biletów, który zadzwonił po pogotowie, gdy został zadraśnięty w palec przez gapowicza. Policjanci wystawili mu pięćsetzłotowy mandat. Ukarano też osobę, która wezwała karetkę, żeby zmierzyć czas jej dojazdu, i pijanego, który wezwał zespół ratownictwa medycznego w celu odprowadzenia również pijanego kolegi do jego miejsca zamieszkania.

Do tej pory pogotowie ratunkowe jedynie apelowało, żeby bez potrzeby nie wzywać karetki, bo nie dość, że to kosztuje, to jeszcze dla kogoś rzeczywiście potrzebującego pomocy może jej zabraknąć. Taki charakter miała np. zorganizowana w zeszłym roku przez Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe w Rzeszowie społeczna kampania informacyjna pod hasłem „Ratujemy życie, nie leczymy!” Czy wlepianie mandatów nie jest przesadą? Czy ludzie obawiając się konsekwencji nie będą bali się dzwonić po karetkę?

Karać tylko w ewidentnych przypadkach
– Łódzki przypadek jest kuriozalny, bo zadraśnięty palec rzeczywiście można było zabezpieczyć w każdym ambulatorium, a nie wzywać karetkę pogotowia – mówi Andrzej Kwiatkowski , dyrektor WSPR w Rzeszowie. – Pokazuje jednak, z jakich powodów wzywane jest często pogotowie. Dziwne nawet, że wezwanie to zostało przyjęte przez dyspozytora, chyba że mężczyzna wprowadził go w błąd. Nieuzasadnione wezwania, o których mówimy, nie dotyczą jednak osób chorych, bo naszą misją jest ratowanie ich życia i zdrowia. Warto jednak pamiętać, że karetkę wzywa się w stanach ostrych i nagłych, nigdy w stanach przewlekłych czy drobnych urazach.

– Nierzetelna informacja przekazywana przez dzwoniących pod numer ratunkowy to norma – przyznaje Łukasz Hudzik, ratownik medyczny i dyspozytor WSPR w Rezszowie. – Ktoś dramatycznie mówi o masywnym krwotoku z pękniętego żylaka, a po przyjeździe zespołu okazuje się, że żylak, owszem, krwawi, ale więcej krwi jest z zacięcia przy goleniu, albo sugeruje możliwość urazu kręgosłupa, licząc na szybką diagnozę na szpitalnym oddziale ratunkowym.

Wezwał karetkę przed przychodnię
Na pogotowie w Rzeszowie zadzwonił np. mężczyzna, któremu znudziło się czekanie w kolejce do lekarza rodzinnego i skarżąc się na skoki ciśnienia zadysponował karetkę przed przychodnię, dlatego dyspozytor apeluje o rzetelne zgłaszanie zdarzeń, nie koloryzowanie, bo może się zdarzyć, że karetki rozdysponowane zostaną do niegroźnych zdarzeń, a zabraknie jej dla naprawdę potrzebującego.

Art. 66 kodeksu wykroczeń mówi: „Kto, chcąc wywołać niepotrzebną czynność, fałszywą informacją lub w inny sposób wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo organ bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 zł”.

***
Granica pomiędzy tym, co jest nieuzasadnione dla ratownika, a tym, co uważa człowiek, który dzwoni na pogotowie, jest bardzo płynna. Niektórzy pacjenci, i słusznie, mogą tłumaczyć zawiadomienie pogotowia brakiem wiedzy medycznej, która pozwoliłaby im właściwie ocenić stan zdrowia. Zupełnie specyficzna jest też sytuacja rodziców małych dzieci, którzy wzywając pogotowie, po prostu często tracą głowę, panikują. Ale obawa przed obciążeniem finansowym może spowodować, że ludzie przestaną w ogóle reagować, widząc na przykład na ulicy leżącego człowieka.

Anna Moraniec

2 Responses to "Mandaty dla symulantów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.