RZESZÓW. Zdaniem rzeszowian, z przestrzeni miejskiej powinny zniknąć obskurne garaże za Urzędem Marszałkowskim, a przestarzały dworzec przy ul. Bardowskiego nadaje się do renowacji.
Po ostatnim artykule dotyczącym miejsc w Rzeszowie, które w ocenie mieszkańców nie przynoszą miastu chluby, otrzymaliśmy sporo telefonów i e-mailów z prośba o kontynuację tematu. Dzięki interwencjom czytelników przedstawiamy drugą część „mapy wstydu”.
1. Mnóstwo zarośli, dzikich krzewów, a przy tym brak ścieżek oraz pełno śmieci – tak dziś prezentuje się Kopiec Konfederatów Barskich zlokalizowany na osiedlu Pobitno. Mowa o wyjątkowo surowym a zarazem urokliwym miejscu, które od lat jest zaniedbane. Spora część terenu należy do prywatnych właścicieli, dlatego miasto ma problem z jego zagospodarowaniem. A wystarczyłoby jedynie zająć się uporządkowaniem chaotycznej roślinności i drzewostanu, wykonaniem pieszych alejek, kilku ławek czy wiaty rekreacyjnej…
2. Dworzec autobusowy przy ul. Bardowskiego to wstyd dla Rzeszowa – mówią mieszkańcy. W ich słowach nie ma zbyt wiele przesady szczególnie, że miejsce od lat składa się głównie z pordzewiałej ławki, starego zadaszenia pokrytego wysłużoną blachą oraz czerwonego kosza …z odchodzącą farbą. Dopełnieniem widoku jest tło czyli stara elewacja okolicznych budynków, na której widać pomalowane przez wandali ścian.
3. Kłopotem jest również nieuporządkowany parking przy Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie. Trudno dziś znaleźć na jego terenie wolne miejsce postojowe. Wielokrotnie informowaliśmy, że osoby przyjeżdżające do szpitala nie mają gdzie zaparkować, gdyż wielu kierowców z ościennych sołectw pozostawia na jego obszarze swe samochody i na całe dnie …udaje się do pracy! Ponadto przy szpitalu nie ma namalowanych linii oddzielających miejsca, a samochody często pozostawiane są na chodniku czy trawie. Urząd Marszałkowski ma plan na przebudowę infrastruktury, lecz póki co wciąż inwestycja istnieje jedynie na papierze.
4. O tym problemie Super Nowości pisały wielokrotnie. Chodzi o nierówną i wyboistą nawierzchnię z kostki na ul. Króla Kazimierza. Kilkunastometrowy fragment drogi – niemal w samym Rynku – jest zmorą kierowców skarżących się na niekomfortową jazdę. Miasto nie może położyć tam asfaltu, gdyż odcinek leży w strefie ochrony zabytków. Od dawna słyszymy jednak, że obecna kostka zostanie ściągnięta i ponownie ułożona, lecz na zapewnieniach póki co się kończy.
5. Z pewnością powodem do dumy mieszkańców nie są także podwórka kamienic w centrum Rzeszowa. Z perspektywy ulicy, elewacje budynków wyglądają nienagannie, są odświeżone, pomalowane, natomiast gdy wchodzi się do środka, w oczy rzucają się zniszczone framugi starych okien, zdewastowane balkony, pordzewiałe rynny czy odpadający tynk ścian. Ogólny obraz zdecydowanie nie zachęca.
6. Fatalne wrażenie robią stare garaże za Urzędem Marszałkowskim. W ostatnich latach kilka z nich udało się już rozebrać, natomiast wciąż wiele znajduje się niemal w samym centrum. Widać je z ulicy i spod samego urzędu, lecz obraz nie zachęca. – Stare, zniszczone, z odpadającą farbą, a w wielu miejscach tynkiem garaże powinny już dawno zniknąć – mówią rzeszowianie. Ponury obrazek dopełnia poszarpana folia zakrywająca budynki i wrastające w nią… korzenie traw.
7. Piesza kładka łącząca Boguchwałę z Rzeszowem służy mieszkańcom obu miejscowości już od ponad 60 lat. Sześć dekad temu, spełniała oczekiwania, lecz w 2020 r. zdecydowanie odstaje od nowoczesnych standardów. Zdaniem rzeszowian, kładka przypomina bardziej pomost …z amazońskiej dżungli, aniżeli bezpieczną przeprawę w jednym z miast w centrum Europy. Od kilku lat jest plan, aby obiekt rozebrać i wybudować nowoczesny most liczący 90 m długości i 17,7 m szerokości. Inwestycja warta 100 mln zł to wciąż jednak plany…
8. Strefa Płatnego Parkowania w Rzeszowie funkcjonuje od kilku lat. Kierowcy uiszczają opłaty za miejsca postojowe oczekując przy tym komfortu. W wielu miejscach jest on jednak ograniczony przez niezwykle wysokie krawężniki sięgające nawet kilkunastu centymetrów wysokości! – Niekiedy zaparkowanie graniczy z cudem – narzekają mieszkańcy. Najgorzej mają pojazdy z niskim zawieszeniem, przy których istnieje ryzyko ich uszkodzenia. O zbyt wysokich krawężnikach rzeszowskie media piszą od dawna, lecz miasto niewiele z tym robi. Można je spotkać m.in. przy ul. Jagiellońskiej czy Grunwaldzkiej.
9. Nic tak nie razi mieszkańców Rzeszowa jak walające się nad brzegiem Wisłoka śmieci. Nie ważne czy jest zima czy lato, odpady zalegają w trawach szpecąc i zatruwając środowisko. Brak wyobraźni i nieodpowiedzialność osób wyrzucających pełne worki śmieci nad rzeką jest porażający, lecz nieczystości na brzeg Wisłoka wyrzuca także sama woda. Niestety, nabrzeże, zwłaszcza w centrum miasta, nie zawsze jest uprzątnięte, co wpływa na estetykę terenu.
10. Od wielu lat mieszkańcom Baranówki sen z powiek spędza wiadukt kolejowy przy ul. Miłocińskiej. Ruch pod wiaduktem odbywa się w sposób wahadłowy (bez sygnalizacji), przez co kierowcy jadący z ul. Miłocińskiej w kierunku Warszawskiej mają problem z przejazdem, gdyż muszą ciągle ustępować pierwszeństwa przejazdu. Efekt? Ciągłe korki w godzinach szczytu. Ten problem był widoczny już 7 lat temu, lecz dziś, gdy miasto się znacznie rozwinęło, a pojazdów przybyło kłopot jest palący. – Niekiedy w korku trzeba czekać 10-15 minut – mówią rzeszowianie.
Kamil Lech













5 Responses to "Mapa wstydu i obciachu Rzeszowa – cześć II"