
RZESZÓW. „Urząd, który namawia wszystkich do innowacji, sam jest w epoce króla Ćwieczka”.
– Ja się po prostu gubię kogo mam wołać, gdy czegoś potrzebuję – mówi o obecnej strukturze organizacyjnej Urzędu Marszałkowskiego marszałek Władysław Ortyl i zapowiada zmiany. Odchudzeniu ponad 900-osobowej biurokracji towarzyszyć mają częściowe zmiany personalne, a także racjonalizacja pensji między pracownikami poszczególnych departamentów.
Przy al. Cieplińskiego działa obecnie aż 26 departamentów, podczas gdy np. w małopolskim UM o połowę mniej – 13! – Należy się szczególnie zastanowić nad rozbudowaną strukturą departamentów niemerytorycznych np. organizacyjnego czy administracyjnego. Pewne rzeczy muszą mieć logikę – mówił Ortyl, który na poniedziałkowej (1.07.) konferencji prasowej nie zostawił suchej nitki na poprzednim zarządzie z koalicji PO-PSL-SLD. Poza przerośniętą biurokracją, wytknął mu m.in. brak elektronicznego obiegu dokumentów i dysproporcje w płacach urzędników. – Urząd, który namawia wszystkich, żeby stosowali innowacje, sam jest w epoce króla Ćwieczka – ironizował polityk PiS-u.
Kto zatem straci pracę? – Przygotowywane są zmiany dwóch dyrektorów, ale proces zmian będzie procesem ciągłym, bo pewne rzeczy nie od razu wychodzą – tłumaczył dziennikarzom marszałek. Pierwsze już nastąpiły. Maria Fajger zastąpiła w poniedziałek na stanowisku dyrektora Departamentu Wspierania Przedsiębiorczości Danutę Cichoń, której wygasła umowa. Departament ten zasilą też nowi urzędnicy. 14 czerwca br. został ogłoszony nabór na 15 wolnych stanowisk (m.in. inspektorzy, podinspektorzy). – Szukamy naprawdę przygotowanych ludzi do pracy i tacy na rynku są – zapewnia marszałek Ortyl. Zostaną oni wybrani w standardowej procedurze konkursowej.
Arkadiusz Rogowski



7 Responses to "Marszałek Ortyl odchudzi Urząd Marszałkowski?"