
Penetrując las w Teleśnicy badacze znaleźli ciało martwego młodego niedźwiedzia. Miesiąc wcześniej odłowiono tam „Adę”. Badacze sprawdzają, czy zwierzęta były spokrewnione.
Losy„Ady” śledziła cała Polska. Na rocznego niedźwiadka w lesie w okolicach Teleśnicy w Bieszczadach natknęli się leśnicy z Ustrzyk Dolnych. Było wychudzone, słabe, miało problem z utrzymaniem równowagi. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Rzeszowie wydała zgodę na odłowienie zwierzęcia. Niedźwiadek trafił do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu. Tam weterynarze przez 10 dni walczyli o jego życie, ale niestety, zwierzę trzeba było uśpić. Jak poinformowali weterynarze z Przemyśla, u niedźwiedzia wykryto anaplazmozę, czyli chorobę odkleszczową.
Kilka dni po odłowieniu „Ady” pracownicy Stowarzyszenia Park Ochrony Bieszczadzkiej Fauny we współpracy z Instytutem Ochrony Przyrody PAN i w porozumieniu z Nadleśnictwem Ustrzyki Dolne oraz Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Rzeszowie ruszyli w teren, gdzie znaleziono małego niedźwiadka.
– Celem naszych badań było zebranie szczegółowych informacji dotyczących niedźwiedzi bytujących na tym terenie i śladów biologicznych. Zależało nam na ustaleniu przyczyn zaistniałej sytuacji i próbie odpowiedzi na pytanie, dlaczego odłowiony osobnik był w tak kiepskim stanie – mówi Super Nowościom Robert Gatzka, biolog ze Stowarzyszenia Park Ochrony Bieszczadzkiej Fauny.
Podczas penetracji terenu badacze natknęli się na ciało młodego niedźwiedzia. Leżało pod warstwą śniegu. – Osobnik był skrajnie wychudzony, ważył zaledwie 11 kg, a w tym wieku i o tej porze roku powinien ważyć co najmniej dwa razy tyle. Na razie nie znamy przyczyn jego śmierci, odpowiedź na to pytanie poznamy dopiero po szczegółowych badaniach – wyjaśnia nasz rozmówca.
Ciało rocznego niedźwiedzia zostało zabezpieczone do dalszych badań przez Instytut Ochrony Przyrody PAN. Zlecone zostaną badania genetyczne, które mają na celu stwierdzenie stopnia pokrewieństwa z „Adą” lub innymi niedźwiedziami bytującymi w lasach w okolicy Teleśnicy.
– Na pewno nie padł z głodu, bo pokarmu w Bieszczadach nie brakuje. U „Ady” wykryto chorobę. Być może w przypadku martwego osobnika, którego znaleźliśmy, przyczyną śmierci też była choroba – podsumowuje nasz rozmówca.
Martyna Sokołowska



2 Responses to "Martwy niedźwiadek w Bieszczadach"