WIDZEW ŁÓDŹ – APKLAN RESOVIA. 2-ligowy szczyt dla zespołu trenera Szymona Grabowskiego.
– Naszą odprawę tuż przed meczem zakończyliśmy następującym cytatem „Jeżeli możesz sobie coś wymarzyć, to jesteś w stanie to zrobić”. Myślę, że do tej pory nasze marzenia obracały się w kontekście zwycięstwa nad zespołem Widzewa właśnie w Łodzi, gdzie jeszcze on nie przegrał. Wiara nasza w te marzenia przełożyła się na dobra pracę na boisku – mówił zadowolony trener Apklan Resovii, Szymon Grabowski.
Resoviacy na wypełnionym po brzegi stadionie Widzewa zagrali bardzo dobre spotkanie . Gospodarze nie mieli pomysłu na sforsowanie świetnie funkcjonującej defensywy gości. Resoviacy bardzo groźnie kontratakowali, nie czując respektu przed faworyzowanymi widzewiakami. Choć częściej przy piłce może i byli miejscowi, to groźniejsze sytuacji stwarzała ekipa z Rzeszowa. Najlepszą mieli w 28. Min, kiedy to błąd po lewej stronie Rudola wykorzystał Krykun i popędził na bramkę Pawłowskiego. Gdy znalazł się sam na sam z bramkarzem rywali, strzelił z ostrego kąta wprost w niego. Widzew najbliżej strzelania gola był pięć minut później, gdy po dośrodkowaniu Kosakiewicza tuż obok słupka główkował Robak. Po przerwie widzewiacy częściej byli w posiadaniu piłki, ale niewiele z tego wynikało. W 77. min dośrodkowanie Mikulca zamykał Feret, ale będąc metr od bramki Pawłowskiego fatalnie przestrzelił. Łodzianie najbliżej strzelenia gola byli w 89. min, kiedy to dośrodkowanie z wolnego Kosakiewicza zamykał strzałem głową Wolsztyński, ale Daniel wyszedł obronna ręką. Gdy sędzia techniczny wskazywał, że doliczone jest siedem minut, gospodarze ruszyli lewą stroną. Przy próbie podania Grzegorz Płatek zatrzymał piłkę ręką, a rywale stanęli. Resoviacy błyskawicznie wyprowadzili kontrę, jak rasowy sprinter na bramkę Widzewa ruszył Krikun, wykorzystując zawahanie Tanżyny, a później błąd Rudola. Wyszedł san na sam z Pawłowskim, ale zdecydował się podać do wybiegającego Adamskiego, a ten skierował piłkę do pustej bramki. Zdesperowani widzewiacy ruszyli do frontalnego ataku, ale ich gra przypominał bicie głową w mur.
– Rozegraliśmy bardzo dobry mecz, za co należą się chłopakom gratulacje. Pragnę podziękować naszym kibicom, którzy cały czas wspierali nas dopingiem – mówi trener Grabowski i dodawał. – Patrząc na nasz zespół to mogę powiedzieć, że nagrodzona została determinacja, praca i pomysł, z jakim przyjechaliśmy na Widzew. Mówiłem, że stać nas na pozycję w czołowej szóstce i o nią będziemy walczyć. To się nie zmienia. Do tej pory nie popadaliśmy w samozachwyt i na pewno zwycięstwo nad Widzewem tego nie zmieni. Podchodzimy z pokorą do każdego spotkania, a „będziemy się martwić” na wiosnę, co możemy ugrać ponad tę szóstkę – mówi zadowolony szkoleniowiec ekipy z Rzeszowa. Zgoła odmienne nastroje panowały w zespole gospodarzy.
– Nie tak wyobrażaliśmy sobie końcówkę tego tygodnia – mówi trener Widzewa, Marcin Kaczmarek. – Na pewno zasłużyliśmy na krytykę, bo szczególnie w pierwszej połowie ten mecz nie wyglądał tak jak sobie planowaliśmy. Było za dużo słabych punktów na boisku i to było widać. W momencie kiedy przejęliśmy inicjatywę, bo Resovia w ostatnich 20 minutach skupiła się bronić, a my próbowaliśmy ataku pozycyjnego, to straciliśmy bramkę jakiej nie mieliśmy prawa stracić. Zagranie ręką rywala było ewidentne. My nie możemy stawać w momencie, gdy sędzia jednak jej nie zagwizdał. Musimy grać i reagować, a tak stało się. Oczywiście nie zwalam winy naszej porażki na sędziowanie, ale zastanawia się na przyszłość. Może, gdy jest mecz na szczycie II ligi, to może warto wyznaczyć bardziej doświadczoną obsadę sędziowską – kończy trener Widzewa.
WIDZEW 0
APKLAN RESOVIA 1
(0-0)
0-1 Adamski (90+1)
rm



One Response to "Marzenia się spełniają"