„Masa”, Komorowski i „Misiek” Kamiński

- Łatwo o taki mecenat, kiedy w przeciągu kilku tygodni zarabia się ponad 160 milionów, bez wkładania w interes własnych pieniędzy - mówił Michał Sumliński o sponsorowaniu teatru Karolaka przez Jana Kulczyka. Fot. Jerzy Mielniczuk
– Łatwo o taki mecenat, kiedy w przeciągu kilku tygodni zarabia się ponad 160 milionów, bez wkładania w interes własnych pieniędzy – mówił Michał Sumliński o sponsorowaniu teatru Karolaka przez Jana Kulczyka. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Polityka jest brudna i niebezpieczna. Lepiej się trzymać od niej z daleka, ale dobrze też wiedzieć, jak politycy się zachowują i za ile można się sprzedać.

Wojciech Sumliński spotkaniem w Bibliotece Międzyuczelnianej w Stalowej Woli zakończył udany objazd Podkarpacia. I na to ostatnie spotkanie z autorem „Niebezpiecznych związków Bronisława Komorowskiego” przyszedł nadkomplet czytelników. Sumliński nie szczędził im szczegółów swoich reporterskich śledztw.

Dziennikarz promował swoją najnowszą książkę „Czego nie powie Masa o polskiej mafii”. Książka nie miała jeszcze swojej premiery, ale kto przyszedł na spotkanie, mógł ją kupić. A czego świadek koronny „Masa” nie powie? Jak ognia unika opowieści o związkach mafii z polskimi służbami specjalnymi.

15 tys. zł to obraza dla Kamińskiego
O groźnych związkach byłego prezydenta każdy może przeczytać w książce Sumlińskiego. Prawdziwość tez w niej zawartych autor opiera na braku reakcji samego Bronisława Komorowskiego. Mógł go chociażby pozwać do sądu w trybie wyborczym, a nie zrobił tego. – Bo pan Komorowski się bał – odpowiada Sumliński. Z kampanii wyborczej byłej głowy państwa zapamiętamy mało rozsądną wypowiedź aktora Tomasza Karolaka, która miała oczernić rodzinę obecnego Prezydenta RP. Teraz dziennikarz śledczy ujawnia, że Karolak miał za to obiecane 3 mln zł na swój teatr. Pieniądze miał wyłożyć nieżyjący już biznesmen Jan Kulczyk.

Michał „Misiek” Kamiński został za to przywołany podczas spotkania za jego pazerność. Jeden z głównych sztabowców PO był przymierzany na jednego z prezydenckich ministrów Lecha Kaczyńskiego. Posadę w Pałacu Namiestnikowskim wziąłby w ciemno, gdyby nie gaża. „Misiek” miał się obrazić za propozycję 15 tys. zł na miesiąc, zamiast oczekiwanych 40-50. Niedługo potem przeszedł na drugą stronę i startował do Europarlamentu z hasłem „Nie idę tam dla pieniędzy”. I jeszcze o Romanie Giertychu Sumliński wspomniał. Wspomniał bardziej o jego rozmowach z Giertychem, które dziwnym zbiegiem okoliczności docierały do służb. To było na długo przed tym, kiedy kelnerzy zaczęli podsłuchiwać.

jam

One Response to "„Masa”, Komorowski i „Misiek” Kamiński"

Leave a Reply

Your email address will not be published.