Maseczki od projektantki chronią i niosą radość

Maseczki od projektantki chronią, ale i pomagają uśmiechać się, mimo że o uśmiech nie jest w obecnej sytuacji łatwo. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Słynące z szycia eleganckich suknie atelier, całą pracę skierowało na szycie maseczek służących ochronie przed koronawirusem.

Odłożyły eleganckie koronki i delikatne tiule na lepsze czasy. Dzień zaczynają od odkażenia nożyczek i linijek. Potem zakładają maseczki i szyją antywirusowe maseczki. swoich rąk wypuściły już ponad 1000 sztuk, w tym takie które nie tylko chronią, ale i niosą odrobinę radości.

– Jedna z koleżanek zadzwoniła do mnie i powiedziała, że ochroniarz w szpitalu, który pracuje przy wejściu do budynku miał na twarzy naszą różową maseczkę w róże. Jego widok wywołał u niej uśmiech i rozweselił ją na cały dzień – opowiada Justyna Gamoń-Wesołowska, prezes Fundacji Ga Mon w Tarnobrzegu. – Nasze jednorazowe maseczki służą temu, aby chronić przed wirusami. Szyjemy jednak i takie, które mają chronić, ale i sprawić trochę radości tym, którzy je noszą i tym, którzy je widzą u innych. Dlatego zamawiam kolorowe materiały, w kwiaty, w truskawki. Dla mężczyzn w deseniach, które bardziej do nich pasują, czyli np. takie w kolorze moro.

Atelier Ga Mon dotychczas kojarzyło się przede wszystkim z modą jaką można podziwiać na czerwonym dywanie i modą codzienną, ale wyróżniającą się folkowymi, w tym przede wszystkim lasowiackimi motywami. Niedawno pisaliśmy o Fundacji Ga Mon w związku z akcją, której celem było uzbieranie funduszy na maszynę do haftu. Chodziło o to, aby obniżyć koszty i skrócić czas haftowania pięknych folkowych wzorów i wprowadzić je do mody codziennej.

– Teraz wszystkie inne projekty odłożyłyśmy na bok. Nie szyjemy ani sukni ślubnych, ani sukienek wizytowych. Cała praca skupiona jest na szyciu maseczek. W dniu, w którym ogłosiłyśmy, że zaczynamy szyć i potrzebujemy rąk do pracy, zgłosiło się około 30 osób. Obecnie współpracujemy z 10 osobami i wspólnie realizujemy zamówienia dla lokalnych szpitali, ale i innych placówek, które się do nas zgłoszą.

Justyna Gamoń-Wesołowska przyznaje, że najdłużej schodzi z wykrojem maseczki. Samo szycie nie jest trudne. Maseczki jednorazowe składają się z trzech warstw. Wewnętrznej bawełnianej, w środek wchodzi materiał filtrujący i z zewnątrz dokładamy jeszcze jedną warstwę bawełnianą. Takie wytyczne znalazłam na stronie Ministerstwa Zdrowia i od początku się do nich stosujemy.

Czy szycie maseczek nie jest nudne, biorąc pod uwagę projekty, które wychodziły dotąd spod rąk specjalistek od kreacji na wielkie wyjścia?

– Nie jest. Cieszymy się, że możemy zająć czymś ręce i głowę, że to co robimy jest potrzebne, że możemy pomóc. Cieszymy się także jak możemy podpowiedzieć innym jak szyć. Jakich materiałów używamy, gdzie je zamawiamy, ile maseczek powstaje z metra materiału. Takie pytania otrzymaliśmy nawet od przedstawiciela wojska i całą wiedzą jaką miałam, z chęcią mu przekazałam – przyznaje pani Justyna i pani Renata, która dziennie szyje nawet 100 maseczek.  

W Atelier Ga Mon powstają także maseczki wielorazowego użytku. Są ze sztywniejszego materiału i także mają trzy warstwy. Można je prać i prasować. Część z nich trafiło nawet za granicę Polski. Pani Justyna wysłała je do swoich bliskich mieszkających we Francji. Niestety, gdy chciała wysłać kolejną partię okazało się, że wysyłanie paczek do tego kraju zostało już wstrzymane.

– Jasne, że wolałybyśmy szyć teraz coś innego, biorąc jednak pod uwagę obecną sytuacje, nie wyobrażam sobie, że mogłabym zajmować się czymś innym – dodaje projektantka.

mrok

Leave a Reply

Your email address will not be published.