Maseczki z Podkarpacia zaleją Polskę

Prezydent Stalowej Woli, Lucjusz Nadbereżny, który wcześniej chętnie chwalił się w mediach społecznościowych fabryką maseczek powstałą w zarządzanym przez niego mieście, nie chciał rozmawiać z nami o stalowowolskiej rządowej szwalni. Fot. Bogdan Myśliwiec

STALOWA WOLA. Rząd częściowo zniósł obowiązek noszenia maseczek, ale nadal chce je produkować.

W Stalowej Woli ruszyła produkcja maseczek ochronnych. W ramach rządowego programu „Polska Szwalnia” miesięcznie miejscowa fabryka może wyprodukować ich nawet 29 milionów. Pytanie, czy szycie ich na masową skalę ma sens w czasie kiedy rząd luzuje obostrzenia i częściowo znosi obowiązek zasłaniania twarzy i nosa. 

„Polska szwalnia” to rządowy projekt zakładający masową produkcję maseczek ochronnych przy wykorzystaniu krajowego potencjału. Jak informuje resort rozwoju, projekt ma kilka zalet – przede wszystkim uniezależni Polskę od zagranicznych producentów i pozwoli uratować miejsca pracy. Pozwoli też wyposażyć wszystkich obywateli w maseczki. Sęk w tym, że o to wcześniej zadbali już sami obywatele na własną rękę szyjąc sobie i innym maseczki.

Uszyją miliony maseczek

W rządowy projekt zaangażowanych jest 200 polskich firm. Są wśród nich zarówno duże koncerny, jak i małe przedsiębiorstwa. Wszystkie mają siedziby w Polsce, korzystają w polskich dostawców i materiałów. Czołowa polska fabryka maseczek powstanie w Stalowej Woli. W otwartej w styczniu hali produkcyjnej, którą za ponad 24 miliony złotych zbudowała Agencję Rozwoju Przemysłu S.A, miesięcznie pracownicy mają szyć nawet 29 milionów maseczek.

Jeden pawilon już działa, docelowo będzie ich osiem. Produkcją zajmie się firma Hilltech. – Linie produkcyjne mają być gotowe w połowie czerwca i myślę, że wtedy pełną parą ruszymy z produkcją – mówi Miłosz Marczuk, rzecznik ARP. 

ARP jest partnerem rządowego projektu. Wyposażyła halę w nowoczesne linie produkcyjne, będzie też dostarczać najwyższej jakości materiał, z jakiego mają być produkowane. Maseczki będą też certyfikowane. – Potencjał jest na produkowanie około 29 milionów maseczek miesięcznie, a ile faktycznie będziemy produkować, to wszystko zależy od rozwoju sytuacji epidemicznej. Na ten moment zakładamy, że fabryka będzie działać z pełną mocą – informuje rzecznik APR. 

Gdzie trafią maseczki? 

W sumie do czerwca „Polskie Szwalnie” mają dostarczyć na rynek 100 mln maseczek. Pytanie, czy w czasie kiedy rząd znosi obowiązek ich noszenia produkowanie na masową skalę ma sens. Zdaniem rzecznika Agencji Rozwoju Przemysłu ma. – Nie wiemy, jak rozwinie się pandemia, maseczki trafią m.in. do Agencji Rezerw Materiałowych, które w razie potrzeby, będą dystrybuować je po różnych instytucjach. Chcemy uniknąć sytuacji, kiedy na rynku zabrakło maseczek – tłumaczy Miłosz Marczuk. 

Maseczki produkowane w Polsce ma cechować preferencyjna cena, koszt zakupu jednej ma wynosić około kilkunastu złotych za sztukę. Resort rozwoju nie wyklucza, że maseczki będzie sprzedawał także za granicę.

Martyna Sokołowska

6 Responses to "Maseczki z Podkarpacia zaleją Polskę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.