
KRAJ. PODKARPACIE. Moda na pochówki na starych cmentarzach.
Stare cmentarze żyją swoim życiem. Mało kto wie, że w tych miejscach zadumy nadal dokonywane są pochówki. Bo w dobrym guście jest mieć grób na nekropolii, gdzie pochowani są znani obywatele danego miasta.
Ryszard Siniewicz, kierownik cmentarzy komunalnych w Przemyślu, mówi, że zainteresowanie grobami osób pochowanych w starej części Cmentarza Głównego przy ul. Słowackiego 104 pojawiło się, gdy kierowana przez niego instytucja zamieściła w internecie listę osób pochowanych na tej nekropolii.
– Co jakiś czas przychodzą do nas maile z całego świata od osób szukających swoich bliskich, które chcą sprawdzić, czy to ich rodzina jest pochowana na tym cmentarzu. Niektóre z nich są zainteresowane pochówkiem w nagrobku przodków.
Grobowiec jak kamienica
W języku urzędowym pochówek w starym, nieużywanym już grobie jest nazywany “dochówkiem”. – Osoba zainteresowana dochówkiem musi przedstawić różne dokumenty, m.in. akt zgonu, by wykazać stopień pokrewieństwa z nieżyjącym przodkiem – wyjaśnia Ryszard Siniewicz.
Zdarzają się też dochówki osób niespokrewnionych. – Nie mamy na to wpływu, gdy spadkobierca przekazuje prawo do grobowca obcej osobie. Staramy się maksymalnie ograniczyć takie przypadki – mówi Siniewicz.
Antoni Sypek, przewodniczący zarządu Społecznego Komitetu Opieki nad Starym Cmentarzem w Tarnowie (należy do najstarszych w Polsce) potwierdza fakt nabywanie starych nagrobków od ich spadkobierców. Zjawisko to przyrównuje do rozpowszechnionego w kraju kupowania od byłych właścicieli, np. Żydów, praw do starych kamienic.
Antoni Sypek mówi o modzie na pochówki w historycznych, wciąż otwartych nekropoliach Warszawy, Krakowa czy Tarnowa. – W Tarnowie dotyczy to nowych mieszkańców, “ptoków”, dla których pochówek na Starym Cmentarzu oznacza nobilitację.
Przekazanie na własność
Jest też inny sposób nabywania starych nagrobków. W niektórych miastach, np. Tarnowie, obowiązują uchwały, zezwalające na przekazywanie nagrobków pozostających bez spadkobierców nowym właścicielom. Samo przekazanie kosztuje niewiele, ale później, gdy nowy właściciel musi wyremontować stary grób pod okiem konserwatora zabytków, w grę wchodzi nawet kilkadziesiąt tysięcy zł. Dlatego sprawą zainteresowani są wyłącznie ludzie zamożni.
Takie rozwiązanie jest korzystne dla władz, bo zabytkowe nagrobki, które ratują na własny koszt nowi właściciele, przestają być dla miast balastem. Jednak często dochodzi do nieprawidłowości. Z grobów znikają stare epitafia, pojawiają się nowe tablice, nowi właściciele, po skomasowaniu w jednym miejscu szczątek pochowanych, rozbudowują nadmiernie piwnice grobów.
***
Mieć grób w cieniu wiekowych drzew, w miejscu, gdzie obok jest pochowany słynny obywatel miasta, którego nazwisko widnieje nie tylko na epitafium, ale i w encyklopediach, to dopiero snobizm. Ale co z szacunkiem dla ludzkich szczątków?
Piotr Samolewicz



One Response to "Masz pieniądze, możesz kupić zabytkowy nagrobek"