Mateuszek miał tylko 4 lata, Julcia tylko 6…

Śledczy nie mają praktycznie złudzeń, że w Kopkach doszło do tak zwanego rozszerzonego samobójstwa. Fot. Archiwum

Magdalena pracowała w delikatesach. 30 marca br. wzięła urlop. Wiedziała, że po jej dzieci przyjedzie kurator. Miał zrealizować postanowienie sądu dotyczące powrotu 4-letniego synka i 6-letniej córki do domu ich ojca w Niemczech. Do łazienki weszła pod pretekstem przygotowania dzieci do podróży. Tam zadała im ciosy nożem. Potem odebrała życie sobie.

Dramat w miejscowości Kopki w powiecie niżańskim rozegrał się w ciągu kilkudziesięciu minut. Nikt się go nie spodziewał. Ani rodzice 41-
-letniej Magdaleny, ani jej mąż, który przebywał w tym czasie przed posesją, ani przybyli na miejsce kurator sądowy, biegły psycholog i policjanci. To miała być rutynowa realizacja sądowego postanowienia. Dla Magdaleny zawalił się świat.

Potworny dramat

Po kilkudziesięciu godzinach od dramatycznych wydarzeń, do których doszło w Kopkach koło Rudnika nad Sanem, udaje nam się dowiedzieć coraz więcej na temat kobiety, która pozbawiła życia dwoje małych dzieci, a następnie odebrała życie sobie.
Z tego, co mówią osoby znające zmarłą, 41-letnia Magdalena przez ostatnie lata mieszkała za granicą. Najpierw we Francji, a potem w Niemczech. Tam założyła rodzinę. Z mężem, obywatelem Niemiec miała dwoje dzieci. 4-letniego Mateuszka i 6-letnią Julię. Do Polski, kobieta wraz z córką i synem przyjechała około rok temu. Miał to być wyjazd na kilka tygodni. Wybuch pandemii spowodował, że pobyt w kraju się przedłużał, a pani Magdalena miała oświadczyć mężowi, że nie zamierza już wracać do Niemiec. Chciała wraz z dziećmi zamieszkać w Polsce. Niedługo miała przeprowadzić się do nowego domu.
Z tego co udało nam się ustalić, mężczyzna był związany z dziećmi. Przyjeżdżał do Magdaleny i do dzieci co kilka tygodni, mieszkańcy Kopek twierdzą, że bywał tu raz w miesiącu. Rzucał się w oczy jego samochód na niemieckich rejestracjach. Mając problemy z dogadaniem się z żoną, obywatel Niemiec podjął działania prawne mające na celu powrót dzieci do miejsca ich stałego zamieszkania i społeczności, w której się wychowywały. W tym celu, złożył do polskiego sądu wniosek w oparciu o Konwencję Haską z 1980 r., która reguluje kwestie cywilne związane z bezprawnym wywiezieniem dziecka lub dzieci za granicę i jak to było w tym przypadku, przetrzymywaniem ich za granicą, czyli w Polsce. Sąd Okręgowy w Rzeszowie wydał decyzję o powrocie małoletnich dzieci do miejsca ich stałego pobytu w Niemczech 19 października 2020 r. Od decyzji tej przysługiwało odwołanie. Rozpatrzył je Sąd Apelacyjny w Warszawie. 16 lutego br. apelacja złożona przez matkę została odrzucona. Co istotne, Rzecznik Praw Dziecka na każdym etapie tego postępowania popierał wniosek ojca dzieci. 30 marca br. dzieci miały zostać przekazane ojcu.

Wzięła urlop w pracy, chciała być z nimi do końca

41-letnia Magdalena pracowała w delikatesach. 30 marca br. kobieta wzięła urlop. Wiedziała, że tego dnia do Kopek przyjadą jej mąż i kurator. Wydarzenia, które zapoczątkowały tragedię, rozpoczęły się po godzinie 12. Do domu, w którym przebywała kobieta i dzieci przyjechali kurator sądowy i biegły psycholog, asystowali im policjanci.
– Do domu weszli kurator i psycholog. Policjanci pozostawali na zewnątrz. Przed posesją przebywał także ojciec dzieci – informuje prok. Andrzej Dubiel, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu. – Pomiędzy stronami trwały negocjacje, po których 41-latka pod pretekstem przygotowania dzieci do podróży weszła do łazienki i się w niej zamknęła.

Jak się miało za chwilę okazać, miała przy sobie nóż

– Kobieta zadała nożem ciosy dzieciom, a następnie także przy użyciu noża popełniła samobójstwo – informuje prok. Andrzej Dubiel.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że gdy zza drzwi zaczęły dobiegać krzyki, osoby przebywające w domu, próbowały dostać się do łazienki. Po otwarciu drzwi, ukazał się im jednak makabryczny widok. Na zakrwawionej posadzce leżały trzy osoby. Próbowało je reanimować, ale na ratunek było niestety za późno. Cała trójka zginęła od licznych ran kłutych.

Sąd nie rozstrzygał o opiece, tylko miejscu pobytu

Decyzja sądu, której efektem była tragiczna w skutkach próba umożliwienia dzieciom powrotu do Niemiec, nie dotyczyła kwestii opieki nad dziećmi. Z tego, co udało nam się ustalić, w toku postępowania sąd stwierdził bezprawne zatrzymanie dzieci przez matkę na terenie Polski. W oparciu o opinie psychologiczne, ustalił także, że małoletnie dzieci otwarcie i naturalnie deklarowały chęć powrotu do Niemiec, gdzie przebywał ich ojciec. Dzieci były z nim związane emocjonalnie, tęskniły za nim i za innymi ważnymi dla nich osobami, które mieszkały w Niemczech. Te deklaracje dzieci nie oznaczały przy tym, że nie były one związane z matką, lub że nie miały z nią dobrego kontaktu, albo, że źle się nimi zajmowała. Sąd nie rozstrzygał i nie zajmował się w ogóle kwestią przyznania któremukolwiek z rodziców większego prawa do opieki nad małoletnimi. Rozpatrywał tylko kwestię miejsca, w którym dzieci powinny przebywać.

Samobójstwo rozszerzone

We wtorkowe popołudnie w Kopkach doszło do podwójnego zabójstwa i samobójstwa zabójczyni dzieci. Czyn taki polski kodeks karny może zakwalifikować jako samobójstwo rozszerzone.

Czym jest samobójstwo rozszerzone?

– Wydaje się, że mimo upływu czasu fala zabójstw zakończonych samobójstwem sprawcy nie maleje i do tej pory jest to problem niedostatecznie wyjaśniony i poznany – czytamy w artykule autorstwa psychologa Jarosława Stukana i dr. Alfreda Staszaka opublikowanym na portalu problemykryminalisyki.pl. – Z punktu widzenia organów ścigania każdy taki przypadek przed dokonaniem oceny prawnokarnej musi być poddany kryminalistycznemu badaniu miejsca zdarzenia prowadzonemu przez biegłych różnych specjalności. W literaturze polskiej zdarzenia tego typu opisywane są jako samobójstwo rozszerzone lub poagresyjne. Samobójstwo poagresyjne jest terminem szerszym, opisowym i neutralnym, gdyż wskazuje na nieokreślony akt agresji poprzedzający targnięcie się na życie. Natomiast samobójstwo rozszerzone, choć sugeruje, iż jednocześnie mogło dojść do samobójstwa kilku osób, faktycznie opisuje czyn sprawcy (zabójcy) uwarunkowany jego stanem psychicznym, który ten rzutuje na swoich bliskich. Przypisuje im on własne cierpienie, a dokonując zabójstwa, niejako ich od niego uwalnia. Z tego powodu ofiarami samobójstwa rozszerzonego są dzieci, rzadziej współmałżonek, a generalnie osoby, wobec których zabójca-samobójca żywi pozytywne uczucia. Motywem jego działania jest chęć uchronienia bliskich przed cierpieniem, nieszczęściem czy trudną sytuacją życiową, którą on sam przeżywa.

Tajemnicę zabierze do grobu

W środę, na zlecenie Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie zostały przeprowadzone badania sekcyjne ciał dzieci i ich matki. Protokół z tego badania da odpowiedź jak zginęły dzieci, nie da natomiast jednoznacznej odpowiedzi o przyczyny, z powodu których doszło do tej strasznej tragedii. Dlaczego 41-latka wybrała śmierć zamiast życia bez dzieci lub z dziećmi, ale na emigracji? Co takiego wydarzyło się między małżonkami, że spośród wielu rozwiązań, które zawsze można znaleźć, nawet w najbardziej skomplikowanej sytuacji, wybrała właśnie to najtragiczniejsze i nieodwracalne? Jakiego wsparcia zabrakło Magdalenie, by ona, Mateuszek i Julcia mogli cieszyć się życiem?

Małgorzata Rokoszewska

3 Responses to "Mateuszek miał tylko 4 lata, Julcia tylko 6…"

Leave a Reply

Your email address will not be published.