Matka, która zabiła własne dziecko, być może nie trafi do więzienia

Kobieta prowadzona przez policjantów do mieszkania, z którego wyrzuciła swoją 3-miesieczną córeczkę. Fot. Artur Getler
Kobieta prowadzona przez policjantów do mieszkania, z którego wyrzuciła swoją 3-miesieczną córeczkę. Fot. Artur Getler

DĘBICA. Najważniejsza w sprawie zabójstwa 3-miesięcznego dziecka będzie opinia biegłych lekarzy psychiatrów.

Maria W., która przyznała się do zabójstwa 3-miesięcznej córeczki w Dębicy, nie trafiła do aresztu śledczego na Podkarpaciu. Została umieszczona aż w Krakowie, na specjalnym oddziale, ponieważ zachodzi obawa, że mogłaby popełnić samobójstwo. Wkrótce lekarze zbadają również, czy kobieta była poczytalna.

– W mojej ocenie kobieta sprawiała wrażenie osoby niepoczytalnej, ale to mogą określić dopiero biegli – mówi Jacek Żak, szef dębickiej prokuratury. Jeśli okazałoby się, że kobieta jest niepoczytalna, to nie trafi ona do więzienia. Co więcej, może nawet nie zostać umieszczona w szpitalu psychiatrycznym i tym samym wyjdzie na wolność.

Do tego tragicznego zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu w Dębicy przy ul. Fredry. 26-letnia Maria W. miała stać kilka minut przy oknie mieszkania na czwartym piętrze, a następnie wyrzucić swoją córeczkę Hanię przez okno. – Kobieta przyznała się i wyjaśniała, że nie planowała czynu, popełniła go pod wpływem jakiegoś impulsu, którego nie potrafi wyjaśnić – mówi prokurator Żak. Maria W. przyznała się także, że wcześniej zdarzało się jej podduszać dziewczynkę.

Mogłaby próbować się zabić
W prokuraturze uznali, że kobietę należy umieścić w areszcie śledczym. Sąd wyraził na to zgodę, ale lekarz psychiatra badający 26-latkę uznał, że kobieta ma „tendencje suicydalne”, czyli, mówiąc wprost, skłonności do popełnienia samobójstwa i mogłaby sobie w warunkach „zwykłego” aresztu śledczego coś zrobić. Dlatego też została umieszczona w specjalnym oddziale psychiatrycznym krakowskiego aresztu śledczego przy ul. Montelupich.

Uniknie kary, a także przymusowego leczenia?
Wkrótce śledczy zadecydują o zbadaniu poczytalności kobiety w chwili popełnienia zbrodni. Prawdopodobnie jednak nie wystarczy jednorazowe badanie i kobieta będzie musiała zostać poddana 4-tygodniowej obserwacji. A gdy zajdzie taka potrzeba, czas ten zostanie przedłużony. Dlaczego to takie ważne?

– Gdyby kobieta została uznana za niepoczytalną musielibyśmy umorzyć śledztwo. Biegli jednocześnie orzekliby, czy kobieta zagraża innym osobom. Jeśliby tak było, zostałaby umieszczona w szpitalu psychiatrycznym, gdzie poddano by ją leczeniu. Jest jednak drugi wariant – kiedy biegli stwierdziliby, że nie stwarza ona zagrożenia dla innych osób. Tym samym nie trafiłaby ona do więzienia, ale też nie zostałaby umieszczona w szpitalu psychiatrycznym, a to z kolei oznacza, że wyszłaby na wolność – tłumaczy prokurator Żak.

Grzegorz Anton

One Response to "Matka, która zabiła własne dziecko, być może nie trafi do więzienia"

Leave a Reply

Your email address will not be published.