
RZESZÓW. Sąd przedłużył Karinie B. tymczasowe aresztowanie. Kobieta nie zgadza się z tą decyzją i złożyła skargę.
Oskarżona o pomocnictwo w zabójstwie półrocznego synka i znęcanie się nad dwuletnią córeczką, 25-letnia Karina B. chce opuścić areszt tymczasowy, w którym aktualnie przebywa i decyzją sądu ma pozostać na kolejne miesiące. Złożyła w tej sprawie zażalenie. Decyzję co dalej – czy będzie mogła odpowiadać w zbliżającym się procesie z wolnej stopy, czy nadal pozostanie aresztowana, rzeszowski sąd ma podjąć w najbliższy czwartek. Jest jednak jeden warunek…
– Kobieta złożyła zażalenie na postanowienie o przedłużeniu jej tymczasowego aresztowania, z tym że nie zostało ono przez nią podpisane, co jest warunkiem formalnym przyjęcia takiego zażalenia – mówi sędzia Piotr Moskwa, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie, który ma wydać w tej sprawie rozstrzygnięcie. – Wezwaliśmy więc oskarżoną do uzupełniania braków formalnych, czyli podpisu, bo inaczej nie możemy rozpoznać zażalenia.
Sąd odesłał do zakładu karnego, w którym przebywa Karina B. jej skargę, by mogła ją podpisać. – Do teraz podpisane zażalenie do nas nie wróciło, a siedmiodniowy termin na dokonanie tej czynności minął. Na najbliższy czwartek zostało wyznaczone posiedzenie w tej sprawie, jednak rozstrzygnięcie zależy od tego, czy dokument zostanie przesłany na czas, czy też nie. Jeżeli do czwartku nie dotrze do sądu, zażalenie Kariny B. pozostanie bez rozpoznania. Na to też będzie przysługiwało oskarżonej zażalenie – dodaje sędzia Moskwa.
4 zarzuty dla matki dzieci
Na Karinie B. ciążą 4 zarzuty: pomocnictwa Grzegorzowi B. (jej przyjacielowi i głównemu oskarżonemu o zabójstwo Maksia i znęcanie się nad Lenką) do pozbawienia życia swojego syna, pomocnictwa do drastycznego znęcania się nad chłopcem, pomocnictwa w zamiarze ewentualnym w fizycznym znęcaniu się ze szczególnym okrucieństwem nad Leną i znęcania się fizycznego oraz moralnego nad dziewczynką. Ten zarzut jest powiązany z przestępstwem narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub uszczerbku na zdrowiu dlatego, że była osobą zobowiązaną do opieki nad dziewczynką.
Zdaniem oskarżających kobietę śledczych z Lublina, Karina B. doskonale wiedziała jak bestialsko Grzegorz B. zachowuje się w stosunku do dzieci, a mimo to pozwalała by pozostawały pod jego wyłączną opieką. Małą Lenkę, jak ustalono w trakcie śledztwa natomiast miała wyzywać wulgarnymi słowami, szarpać ją i zaniedbywać jej higienę osobistą.
Pomocnictwo w zabójstwie obciążone jest taką samą karą pozbawienia wolności jak zabójstwo. Dlatego zarówno Grzegorzowi B., jak i Karinie B. grozi nawet dożywocie.
Katarzyna Szczyrek



7 Responses to "Matka Maksia i Lenki chce wyjść z aresztu"