
RZESZÓW. 25-letnia Karina B. złożyła skargę na przedłużenie jej tymczasowego aresztowania. Ta została odrzucona.
Sąd Apelacyjny w Rzeszowie nie zgodził się, aby oskarżona o pomocnictwo w zabójstwie półrocznego synka i znęcanie się nad dwuletnią córeczką 25-letnia Karina B. opuściła areszt tymczasowy, w którym przebywa od kilku miesięcy. Decyzja sądu jest nieodwołalna, a niebawem wyznaczony zostanie termin procesu kobiety i jej przyjaciela Grzegorza B., który będzie odpowiadał za zabójstwo niemowlęcia i dręczenie dziewczynki.
– Areszt został utrzymany – potwierdza sędzia Piotr Moskwa, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie. – Na decyzję o przedłużeniu aresztu wpłynęły dwie skargi: jedna od obrońcy Kariny B. a druga złożona przez nią osobiście, która nie została jednak przez nią podpisana. Zwróciliśmy dokumenty celem podpisania, jednak nie otrzymaliśmy ich z powrotem, więc skarga nie została rozpoznana, a ta, którą złożył obrońca oskarżonej została przez sąd odrzucona. Od tej decyzji nie przysługuje już odwołanie – dodaje sędzia.
Zarzuty dla matki i jej przyjaciela
Akta sprawy wróciły już do Sądu Okręgowego w Rzeszowie celem wyznaczenia terminu procesu Kariny B. i Grzegorza B. Mężczyzna będzie w nim odpowiadał za morderstwo małego Maksymiliana, do którego doszło 28 lipca ub.r. Zdaniem śledczych, chłopiec, który przebywał pod opieką mężczyzny otrzymał od niego dwa ciosy twardym i tępym narzędziem w okolice głowy, które skutkowały jego zgonem. Grzegorz B. miał również od 1,5 roku znęcać się nad Lenką – bić po całym ciele, powodując stłuczenia głowy i klatki piersiowej, szarpać, popychać, ciągnąć za włosy, naderwać lewe ucho, przypalać jej ciało i rzęsy papierosami oraz podduszać, a wtedy dziewczynka traciła przytomność i oddawała mocz.
Karina B. miała wiedzieć, w jaki sposób jej przyjaciel zachowuje się w stosunku do dzieci, jednak mimo to pozwalała na to, by zostawały pod jego „opieką”. Na Karinie B. ciążą 4 zarzuty: pomocnictwa Grzegorzowi B. do pozbawienia życia swojego syna, pomocnictwa do drastycznego znęcania się nad chłopcem, pomocnictwa w zamiarze ewentualnym w fizycznym znęcaniu się ze szczególnym okrucieństwem nad Leną i znęcania się fizycznego oraz moralnego nad dziewczynką (miała wyzywać córkę wulgarnymi słowami, szarpać ją i zaniedbywać jej higienę osobistą).
Zarówno Karinie B., jak i Grzegorzowi B. grozi nawet dożywocie.
Katarzyna Szczyrek



One Response to "Matka Maksia i Lenki pozostaje w areszcie"