Matury w maju są zagrożone?

Zgodnie z planem egzaminy ósmoklasistów powinny rozpocząć się 21 kwietnia, matury – 4 maja. Fot. Wit Hadło

KRAJ, PODKARPACIE. Placówki oświatowe najprawdopodobniej do Wielkanocy pozostaną zamknięte.

Od poniedziałku wszystkie szkoły są zamknięte, a nauczyciele starają się prowadzić pracę zdalną. Taka sytuacja miała potrwać dwa tygodnie. Wszystko jednak wskazuje na to, że się przedłuży. Szczyt zachorowań dopiero bowiem przed nami. – Przygotowujemy się do tego, że przerwa w tej tradycyjnej formie nauki w szkole, w klasie, będzie się wydłużała – przyznał w rozmowie z TVP 1 minister edukacji narodowej. Jeśli przerwa przeciągnie się o kolejne tygodnie, egzaminy ósmoklasisty i matury będą musiały zostać przeniesione.

Od początku tygodnia we wszystkich szkołach nauczyciele starają się wykonywać swoją pracę na odległość. Korzystają ze specjalnych platform, e-dzienników czy rekomendowane przez MEN stron. Największą troską są objęci uczniowie, którzy w tym roku powinni zdawać egzaminy. 21 kwietnia powinni do nich przystąpić ósmoklasiści. – Na szczęście zdążyliśmy rozdać im repetytoria z matematyki, która wymaga najwięcej pracy i może zostać wykonana w domu. Nauczyciele języka angielskiego czy polskiego są w kontakcie z dziećmi. Praca jest intensywna – przyznaje Bożena Zięba, dyrektor SP nr 25 w Rzeszowie. Młodzież może mieć wystawione oceny pod koniec roku, ale co ze sprawdzianem końcowym? – Dzieci już bardzo dużo zrobiły. Były na etapie powtarzania materiału, natomiast wiadomo, że w pozostałych klasach realizacja programu powinna trwać do końca roku. W niektórych przedmiotach na pewno jest jeszcze dużo do zrobienia – nie kryje dyr. Zięba.

W sytuacji nadzwyczajnej decyzje są nadzwyczajne

Na wyższych poziomach kształcenia też sporo pracy. – Część nauczycieli wzięła sobie te zalecenia mocno do serca. Mamy już przykłady nie tylko współpracy poprzez dziennik elektroniczny, ale także lekcji prowadzonych online – mówi Mariusz Kapica, dyrektor Zespołu Szkół Mechanicznych w Rzeszowie.

– Klasy pierwsze nie są takim problemem, ale maturzyści już tak. Wiem, że nauczyciele są z nimi w stałym kontakcie. Myślę, że każdy uczeń, który chciałby wykorzystać ten czas, ma taką możliwość – zapewnia Andrzej Szymanek dyrektor II LO w Rzeszowie. – Obawiam się jednak, że do 25 marca nie wrócimy do szkoły. Jeśli – tak jak mówi minister zdrowi – apogeum zachorowań nastąpi za 2-3 tygodnie, to nie będzie mieć to sensu – dodaje. Podobnego zdania jest Mariusz Kapica.

Co z egzaminami? – Na razie matura jest na drugim planie, bo pierwszy jest egzamin ósmoklasisty. Z wypowiedzi szefa CKE wynika, że ostateczna decyzja co do terminu zapadnie po świętach. Osobiście nie widzę egzaminów w połowie kwietnia, ale myślę, że rekrutacja do szkół ponadgimnazjalnych mogłaby się odbyć na podstawie konkursu świadectw. Nie wiem, jak jest w przypadku matur – zaznacza dyr. Szymanek. Maturzyści kończą naukę 24 kwietnia, wcześniej muszą zostać jednak sklasyfikowani. – Uczniowie mają oceny wystawione w pierwszym semestrze, a także cząstkowe. Tuż przed zawieszeniem nauki odbyły się matury próbne, więc jakieś stopnie mamy. Natomiast obecne miesiące zwykle były czasem powtórek i z pewnością tego zabraknie – podkreśla. Zdaniem dyrektora II LO tak czy inaczej, jeśli epidemia nie wygaśnie, lepiej przedłużyć rok szkolny. – Myślę, że to kwestia oczywista. Widzimy, jak wygląda sytuacja we Włoszech czy Hiszpanii. Za wszelką cenę musimy tego uniknąć. Sytuacja jest nadzwyczajna i decyzje muszą być nadzwyczajne – kwituje Andrzej Szymanek. – Nam nie pozostało nic innego, jak tylko dostosować się do zaleceń ministerstwa – mówi Mariusz Kapica.

– Sądzę, że zamkniecie szkół przeciągnie się do przerwy świątecznej. Wtedy padną decyzje o wydłużeniu roku szkolnego. Może potrwać 2 tygodnie dłużej – ocenia Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu. Jak mówi, 14 dni zamknięcia szkół daje jeszcze dyrektorom pewien komfort. – W ubiegłym roku 2-tygodniowy strajk nauczycieli nie sprawił, że podstawa programowa nie została zrealizowana, ale już zawieszenie na dłużej spowoduje takie zagrożenie. To dotyczy również egzaminów – tłumaczy prezes ZNP. Jeżeli w Polsce nie zmniejszy się liczba zachorowań, popiera ich  przełożenie. – To rodzi zagrożenie, dlatego nie powinniśmy organizować egzaminów. W obecnej sytuacji najważniejsze jest zdrowie – stwierdza Stanisław Kłak.

Szkoły przygotowane na egzaminy w innym terminie

Jeszcze wczoraj Szef MEN w rozmowie z TVP1 przyznał, że jeśli liczba zachorowań na koronawirusa resort edukacji ma plan B. – Oczywiście przygotowujemy się do tego, że przerwa w tej tradycyjnej formie nauki w szkole, w klasie będzie się wydłużała – powiedział Dariusz Piontkowski. Dodał, że obecna przerwa w szkołach została uzgodniona z ministrem zdrowia i ewentualne zmiany będą konsultowane z nim oraz Głównym Inspektorem Sanitarnym.

Zdalne nauczanie ma pomóc uniknąć przedłużenia roku szkolnego. Trudniej z egzaminami. – Jeżeli przerwa w zajęciach w szkole skończyłaby by się wraz ze świętami Wielkanocnymi,  wówczas spokojnie te egzaminy mogłyby się jeszcze odbyć. Gdyby ta przerwa się wydłużała to oczywiście musielibyśmy je przenieść – stwierdził. Minister zapewnił, że szkoły są przygotowane na taką ewentualność. Dopytywany czy dotyczyć to może też matur, odpowiedział: – Jeśli (przerwa red.) nie zakończyłaby się do drugiej połowy kwietnia to także i matury trzeba będzie przesunąć. Od strony logistycznej będzie to trochę trudniejsze zadanie, bo egzamin ósmoklasisty to trzy dni z rzędu, a matury trwają znacznie dłużej.

Wioletta Kruk

One Response to "Matury w maju są zagrożone?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.