
RZESZÓW. Nagły zwrot w sprawie śmierci 21-letniej Moniki P.
Tego nikt się nie spodziewał. Sprawa śmierci 21-letniej Moniki P., która wyskoczyła z okna wieżowca w Rzeszowie, jest jedną z najbardziej tajemniczych dotyczących samobójstw w Polsce. Śledczy wykonali mnóstwo pracy, zlecili specjalistyczne badania w krakowskim instytucie ekspertyz i po blisko dwóch latach zanosiło się, że wobec braku dowodów śledztwo zostanie umorzone. Jak się jednak dowiedzieliśmy, śledztwo nie tylko nie zostało zakończone, ale zarzuty usłyszał mąż Moniki P., co nawet w skali całej Polski jest nietypowe, bo bardzo trudno komuś przedstawić zarzuty w tego typu sprawach. Jak jednak podkreślają śledczy z Prokuratury Rejonowej dla Miasta Rzeszów, proces będzie poszlakowy i niezwykle trudny.
5 lipca 2012 roku Monika P. przyjechała do Rzeszowa, bo miała spotkać się ze swoim mecenasem. Zamiast tego weszła do klatki schodowej bloku przy ul. Pułaskiego 5. Około godziny 15.20 wyskoczyła z okna mieszczącego się na klatce schodowej pomiędzy dziewiątym a dziesiątym piętrem. Upadek przeżyła, ale kilka godzin później, już w szpitalu, zmarła.
Super Nowości pisały wielokrotnie o tej sprawie, ponieważ standardowo umarza się śledztwo w sprawie samobójstw bardzo szybko. W tym przypadku były pewne podejrzenia co do jednej z osób z rodziny Moniki. Prokurator intensywnie pracował nad sprawą, samobójstwo badali także eksperci z krakowskiego instytutu ekspertyz. Po kilkunastu miesiącach wykluczono, że młodą kobietę ktoś namówił lub udzielił jej pomocy podczas samobójstwa. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że śledztwo miało być umorzone, ale jednocześnie w Prokuraturze Rejonowej dla Miasta Rzeszów czekali na bardzo ważną opinię dotyczącą aspektów psychologicznych.
Bała się, że straci kontakt z dzieckiem?
Wielokrotnie na łamach Super Nowości pisaliśmy, że targnięcie się na własne życie mieszkanki jednej z miejscowości znajdującej się niedaleko Łańcuta jest bardzo dziwne. Osoby, które znały Monikę i kontaktowały się z redakcją, a także wpisy na forum naszej gazety mówiły o tym, że 21-latka przeżywała w życiu istne piekło i to z tego powodu postanowiła popełnić samobójstwo. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Monika pod koniec życia była dosłownie strzępem człowieka. Kobieta miała bać się m.in. utraty kontaktu z małym synkiem, którego kochała nad życie.
W takim razie jakie zarzuty usłyszał mąż kobiety? – Usłyszał zarzut z art. 207 kodeksu karnego. Artykuł ten mówi o znęcaniu się fizycznym i psychicznym nad osobą najbliższą, czego następstwem było targnięcie się na życie pokrzywdzonej. Grozi mu od 2 do 12 lat pozbawienia wolności – mówi Łukasz Harpula, z-ca szefa PR dla Miasta Rzeszów. – Mężczyzna nie przyznał się do winy – dodaje.
Dlaczego prokurator postanowił przedstawić zarzuty mężowi Moniki? – Opieraliśmy się na zeznaniach świadków oraz na opinii krakowskiego instytutu ekspertyz. Więcej nie mogę powiedzieć – tłumaczy Łukasz Harpula. Wkrótce ma powstać akt oskarżenia.
Grzegorz Anton



4 Responses to "Mąż z zarzutami za samobójczą śmierć młodej żony"