
II LIGA. Lider zrobił swoje – przywiózł punkt z bardzo trudnego terenu i ze spokojem może się szykować do środowych derbów z Siarką.
Były bramki, ładne akcje, odważna gra z obu stron i frekwencja, którą nie pogardziłyby kluby ekstraklasy. Pojedynek Radomiaka ze Stalą Mielec nadawałby się na film promujący II ligę.
W kilkakrotnie większym od Mielca Radomiu mają więcej pieniędzy na piłkę nożną, ale na razie z zazdrością spoglądają w kierunku Stali. Biało-niebiescy powoli szykują się już do fety z okazji awansu na zaplecze ekstraklasy, „Zieloni” o swoje marzenia powalczą w następnym sezonie. Co prawda, wciąż mogą doskoczyć do czołówki, ale to bardziej matematyka niż realna ocena szans.
Zasługują na coś więcej
Radomiaka czekają teraz wyjazdy do Puław i Tychów, więc terminarz nie jest jego sprzymierzeńcem. – Najbliższe mecze dadzą odpowiedź na pytanie, w którym miejscu się znajdujemy – mówił przed pojedynkiem ze Stalą Grzegorz Gilewski, najlepszy do niedawna polski sędzia, który jest również sprawnym biznesmenem. To on, razem z prezesem klubu Sławomirem Stempniewskim (znanym bardziej jako „pan Sławek” z Ligi + Extra) namówili do objęcia posady w Radomiaku Wernera Liczkę. Trenera pracującego kiedyś z powodzeniem w reprezentacji Czech (srebro mistrzostw Europy 1996 w roli asystenta selekcjonera) i Wiśle Kraków (mistrzostwo Polski w 2005 roku). Liczka przejął drużynę mocną, lecz chyba nie na tyle, by zagroziła najlepszym w II lidze. W czterech meczach wywalczył 5 punktów, remis z liderem uznał za sukces. Podobnie zresztą jak opiekun Stali, Janusz Białek. Pewne jest natomiast, że Radomiak i Stal zasługują, by występować wyżej. W obu miastach kibice żyją futbolem, frekwencja na poziomie 3 tysięcy i więcej nikogo nie dziwi. Ba, staje się normą. Są tam nowoczesne stadiony i działacze, którzy starają się zmienić klub w sprawnie funkcjonujące przedsiębiorstwo.
Szybkość, technika i mądrość
W sobotę źle nie było też na boisku. Radomiak nie wystraszył się Stali, która w tym roku poza domem skutecznością nie grzeszy. Lepsze okazje stwarzali sobie jednak wybrańcy Białka. Do siatki mogli trafić Bartosz Nowak i Mateusz Cholewiak. Lider zaatakował mocniej w II połowie i szybko objął prowadzenie – błąd Macieja Świdzikowskiego wykorzystał Szymon Sobczak. Liczka zareagował momentalnie i w miejsce defensywnego pomocnika wprowadził drugiego napastnika Davida Kwieka. Nie on jednak, tylko inny były zawodnik Resovii został bohaterem gospodarzy. Bartosz Sulkowski, bo o nim mowa, w 64 minucie zaskoczył Tomasza Liberę technicznym strzałem z rzutu wolnego. Radomiak chciał pójść za ciosem, kilka razy groźnie uderzył, jednak specjalizujący się w kontrach stalowcy też się odgryzali. Szalę mógł przechylić w końcówce Andreja Prokić. Serb strzelił jednak za słabo.
– Radomiak potwierdził dobrą dyspozycję, narzucił trudne warunki. Mieliśmy grać cierpliwie, czekać na swoją szansę. Szkoda, że tylko jedną wykorzystaliśmy, lecz remis to korzystny rezultat – podsumował spotkanie Janusz Białek.
– Dużo strat i nienajlepsza organizacja gry – wyliczał mankamenty swojego zespołu Liczka. – Jeśli idzie jednak o intensywność i walkę, to był to dobry mecz. Stal to bardzo zgrana drużyna. Na takim poziomie, czy to w Polsce czy w Czechach, rzadko spotyka się u zawodników połączenie szybkości z techniką i mądrością – chwalił piłkarzy lidera.
RADOMIAK 1
STAL Mielec 1
(0-0)
0-1 Sobczak (54.)
1-1 Sulkowski (64.)
RADOMIAK: Szady – Wasilewski, Jędrzejczyk, Świdzikowski, Sulkowski, Brągiel, Kościelny, Chrabąszcz (58. Kwiek), Radecki, Mikołajczak (65. Cupriak) – Śliwiński.
STAL: Libera – Sulewski, Zalepa, Bierzało, Getinger, Sobczak (76. Prejs, 85. Żegleń), Lech (78. Radulj), Żubrowski, Nowak, Cholewiak – Prokić.
Sędziował: Mirosław Górecki (Katowice). Żółte kartki: Kwiek, Jędrzejczyk, Kościelny – Zalepa, Lech, Radulj. Widzów: 3500.
tsz


