Mecz na szczycie dla lidera (ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

I LIGA KOBIET. Developres poniósł pierwszą porażkę we własnej hali.

– Polegliśmy, choć zagraliśmy najlepszy mecz w sezonie. To wiele mówi o poziomie spotkania – podkreślał po hicie kolejki Marcin Wojtowicz, trener Developresu. KSZO jest pierwszym zespołem, któremu udało się wygrać w rzeszowskiej hali.

Lider z Ostrowca Świętokrzyskiego potwierdził w stolicy Podkarpacia swoją dominację. Ta drużyna wygrała wszystkie mecze, choć w sobotę musiała się natrudzić, by niesamowitą passę podtrzymać.

– Łatwo nie było, fakt. Dziewczyny poradziły sobie jednak na piątkę z plusem, a przecież niespecjalnie im pomogłem. W drugim secie zawaliłem z ustawieniem – kajał się Dariusz Parkitny, szkoleniowiec KSZO.

Świetny początek
Ci, którzy liczyli, iż beniaminek weźmie rewanż za bolesne 0-3 w Ostrowcu, po pierwszych 20 minutach meczu uśmiechali się od ucha do ucha. Developres zaczął od 6-0, w połowie seta dał się dogonić (14-13), ale potem włączył szósty bieg i rozbił rywala. Gospodynie świetnie przyjmowały, atakowały z dużą mocą i precyzją, nie psuły zagrywek. Cały zespół grał równo, na wysokim poziomie. Warto podkreślić, że piłki wystawiała Adrianna Szady, która w tygodniu wygrała rywalizację o miejsce w składzie z Karoliną Filipowicz (pojawiła się na parkiecie w IV partii).

Sędziowskie zamieszanie
W drugim secie walka punkt za punkt toczyła się do stanu 17-17. Potem lider „złapał” rzeszowianki na bloku, odskoczył i mecz zaczął się od nowa. Kolejna partia przedłużyła się o dobre 10 minut z powodu pomyłki sędziego (przyznał się do niej) i totalnego zamieszania przy stoliku.

– Tam nic nie wiedzą – rozkładała ręce Katarzyna Brojek z KSZO, komentując nieudolne poczynania arbitrów próbujących uporządkować protokół meczowy. W końcówce Developres zbliżył się do KSZO na 2 punkty (19-21), ale na więcej nie było go stać. Najbardziej dramatyczna była partia numer 4, gdy gospodynie obroniły siedem meczboli!
– Jedna podbita piłka w obronie więcej i różnie mogło być – żałował Marcin Wojtowicz, który miał trochę pretensji o reakcje swojej libero Pauliny Filipowicz.

„Uprzejmości” trenerów
Iskrzyło pod siatką, iskrzyło między szkoleniowcami. – Nerwowy mecz i nerwowy trener gospodarzy. Trzeba mieć trochę szacunku dla siebie i zespołu przeciwnego – wypalił po spotkaniu Dariusz Parkitny. – O co poszło? Zostawię to dla siebie. Nie oceniam trenerów publicznie, nie zniżę się do takiego poziomu – odparował Marcin Wojtowicz. Panowie wymieniali „uprzejmości” jeszcze długo po zakończeniu spotkania.

DEVELOPRES Rzeszów 1
KSZO Ostrowiec Św. 3
(25-18, 20-25, 22-25, 28-30)

DEVELOPRES: Szady, Olszówka, Śliwińska, Nowakowska, Warzocha, Szeremeta, P. Filipowicz (libero) oraz Adamska, K. Filipowicz.
KSZO: Piekarczyk, Brojek, Bawoł, Kosiorowska, Ślęzak, Ścibisz (libero) oraz Dydak, Ganszczyk, Stefańska (libero), Soter, Tobiasz, Hatala.

Sędziowali: Benedykt Cieślik i Grzegorz Skowroński (obaj Sosnowiec). Widzów 500.

[print_gllr id=106214]

Tomasz Szeliga

Leave a Reply

Your email address will not be published.