Męczarnie rzeszowian (ZDJĘCIA)

Stal długo irytowała pod polem karnym Tomasovii, ale w końcówce przycisnęła i zaksięgowała pierwsze w 2016 roku punkty na własnym stadionie. Fot. Wit Hadło
Stal długo irytowała pod polem karnym Tomasovii, ale w końcówce przycisnęła i zaksięgowała pierwsze w 2016 roku punkty na własnym stadionie. Fot. Wit Hadło

STAL RZESZÓW – TOMASOVIA TOMASZÓW LUB. – Mecz nie każdemu mógł się podobać, ale najważniejsze, że mamy 3 punkty. To nasza pierwsza wygrana w tym roku na własnym boisku – przypomniał Marcin Wołowiec, trener Stali.

Ci, którzy myśleli, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie najwyraźniej zapomnieli, że biało-niebiescy nad wyraz często zwykli komplikować sobie życie. Zwłaszcza na własnym terenie, żeby wspomnieć choćby wiosenny mecz z Lewartem Lubartów (1-2). Co prawda początek był dla rzeszowian obiecujący – Łukasz Szczoczarz trafił w poprzeczkę, a po uderzeniu Sebastiana Brockiego z 25 m kapitalną interwencją popisał się bramkarz Tomasovii – jednak później nic się w grze Stali nie kleiło. Trener Wołowiec w akcie desperacji sięgnął nawet po nie w pełni zdrowego Piotra Prędotę. Najlepszy strzelec miał uratować honor biało-niebieskich.

Rzeszowianie bili głową w mur aż do 71 minuty, gdy Szczoczarz dośrodkował z wolnego i naciskany przez Sławomira Szeligę Kamil Konopa z bliska wpakował piłkę do siatki. Potem mieliśmy festiwal niewykorzystanych „setek” gospodarzy aż wynik podwyższył Michał Lisańczuk po podaniu Radosława Kanacha. Paradoks polegał na tym, że akcje wyprodukowali zawodnicy, którym nic w środę nie wychodziło.

STAL Rzeszów 2
TOMASOVIA Tomaszów L. 0
(0-0)
1-0 Konopa (71. – samob.), 2-0 Lisańczuk (84.)
STAL: Kaszuba – Szymański, Drelich, Jędryas, Maślany, Lisańczuk (89. Gil), Szeliga (89. Zieliński), Kanach, Brocki, Suswam (65. Prędota) – Szczoczarz.
TOMASOVIA: Wadach – Orzechowski (89. Juśkiewicz), Wróblewski, Smoła, Skiba, Melnyczuk, Baran, Szuta, Raczkiewicz (75. Lasota), Zawiślak (59. Iwanicki) – Kłos (46. Konopa).
Sędziował: Karol Iwanowicz (Lublin). Żółta kartka: Kanach. Widzów: 200.

Tomasz Szeliga

[print_gllr id=180002]

Leave a Reply

Your email address will not be published.