
Krzysztof Ignaczak, libero polskiej reprezentacji, nie krył ogromnej radości ze zdobycia brązowego medalu. Dla “Igły” był to już trzeci brązowy krążek w tym sezonie (wcześniej w Plus Lidze i Lidze Światowej).
– To było naprawdę dobre spotkanie – mówił po pojedynku z Rosją Krzysztof Ignaczak i dodaje. – Troszkę “puściło” nas po przegranym półfinale, zagraliśmy na większym luzie i to przyniosło efekt. W każdym elemencie zagraliśmy bardzo dobrze. Postawiliśmy sobie za zadanie, żeby nie wpuścić asa. Rosjanie nie mieli dziś aż tak skutecznej zagrywki i to było kluczem do zwycięstwa. Świetnie wprowadził się Kuba Jarosz. Kapitalnie grali też Bartek Kurek i Michał Kubiak. Cały zespół należy pochwalić za waleczność i serce. Medal dedykuję dzieciakom: Dominice i Sebastianowi, bo po kolei każde miało urodziny.
– To była pierwsza, historyczna wygrana Polski z Rosją na mistrzostwach Europy.
– Nie mieliśmy tej świadomości. Fajne słowa powiedział trener w szatni, że wygraliśmy z Rosjanami na początku sezonu, jeszcze przed rozpoczęciem LŚ i warto byłoby zakończyć ten sezon również wygraną z Rosją. I tak się stało! Wiedzieliśmy, że porażka w półfinale z Bułgarią podcięła Rosjanom skrzydła. Przegraliśmy drugiego seta, ale nie załamaliśmy się, bo mamy zespół walczaków. Rywale mieli problemy z przyjęciem naszej zagrywki typu flot i to nam ustawiło grę w kontrataku i obronie. Byliśmy wyjątkowo skuteczni w każdym elemencie.
– Po takim meczu można się zastanawiać, czy te obawy wobec Rosji były uzasadnione…
– Nie, to nie jest tak, bo oni wcześniej szli rozpędem i celowali przede wszystkim w finał. Przegrana z Serbią podcięła im skrzydła.
– Czy widzieliście przed meczem w oczach Rosjan, że coś jest nie tak?
– Wyszli luźno na rozgrzewkę, były u nich uśmieszki, a my byliśmy maksymalnie zdeterminowani. Każdy z nas bardzo chciał stąd wywieźć medal.
– Cenniejszy jest ten brąz z Wiednia czy złoto z Izmiru, gdzie jednak nie grałeś…
– Cenię sobie równo wszystkie medale. Każdy z nas, 14 ludzi, również Paweł Zatorski i Karol Kłos mają ogromny wkład w ten medal, bo na treningach dawali z siebie maksa. Każdy z nich był gotowy do tego żeby zastąpić kolegę w przypadku kontuzji. Nie zapomnijmy też o tych, którzy zostali w Polsce, bo cała dziewiętnastka pracowała ciężko na ten sukces.
Rozmawiał w Wiedniu Rafał Myśliwiec


