Męki na Podpromiu (ZDJĘCIA)

Fot. Wit Hadło
Fot. Wit Hadło

PLUSLIGA. Asseco Resovia przegrywała już z ekipą z Radomia 1-2, ale zdołała odwrócić losy meczu.

Wicemistrzowie Polski niespodziewanie stracili punkt w pojedynku z Cerrad Czarnymi Radom. Sobotni mecz trwał blisko dwie i pół godziny, a zwycięzcę wyłonił dopiero tie-break.

– Ważne, że wygraliśmy, bo naprawdę mieliśmy w tym meczu bardzo trudne momenty. Zespół z Radomia grał bardzo agresywnie i kończył niesamowitą liczbę trudnych piłek. Cieszymy się ze zwycięstwa, choć szkoda punktu – mówi Andrzej Kowal, trener Asseco Resovii, a Piotr Nowakowski dodaje. – Było gorąco. Nie wiem, co spowodowało, że musieliśmy się męczyć w tych pięciu setach. Plan był troszkę inny, żeby wygrać za trzy punkty. Całe szczęście, że potrafiliśmy w tym tie-breaku przechylić szalę na naszą korzyść – mówi środkowy Asseco Resovii, który zanotował aż siedem punktowych bloków. – Nie potrafiliśmy sobie od początku wyrobić przewagi, a wiadomo, że jak się gra punkt za punkt, to wszystko się może zdarzyć. To rywale nas ustrzelili zagrywką, albo jakiś błąd się wkradł i zamiast budować przewagę, musieliśmy się męczyć do samego końca. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy – stwierdza Nowakowski, którego zespół przez długi czas nie był w stanie złapać swojego właściwego rytmu. – Rywale mocno ryzykowali przy wysokich piłkach, nie zwalniali ręki i strasznie poobijali nasz blok. To jest właśnie to, nad czym warto się zastanowić, bo ogromna liczba ich ataków była po naszym bloku – mówi Kowal, który w połowie II seta zmienił obu przyjmujących, którzy wyszli w podstawowym składzie.

– Dużo było rotacji u nas w zespole, a były te zmiany potrzebne, bo Radom na początku grał bardzo dobrze – mówi Rafał Buszek. – Cieszę się, że udało się wygrać, bo punkty są dla nas niezwykle ważne, a zaczyna się robić bardzo ciasno w tabeli. Mecz pokazał, że z każdym można stracić punkty, dlatego możemy być zadowoleni, że wyszliśmy w tarapatów. Radom świetnie grał na wysokiej piłce, dużo bronili i zasłużenie wywożą z Podpromia jeden punkt – stwierdza przyjmujący Asseco Resovii.

Ekipa z Radomia wyjeżdżała z Rzeszowa w nieco minorowych nastrojach. – Trochę jest niedosyt, bo gdybyśmy nieco lepiej rozegrali końcówki seta, to mogliśmy wygrać 3-0. Zaprezentowaliśmy się całkiem fajnie, więc szkoda, że wyjeżdżamy tylko z punktem – mówi Wojciech Żaliński, przyjmujący Cerrad Czarnych Radom, a Daniel Pliński dodaje. – Przed meczem na pewno byśmy w ciemno brali jeden punkcik ale z przebiegu meczu to była szansa na coś więcej. W końcówce zaważyło oczywiście doświadczenie i wyrównany skład Resovii. Mnie najbardziej cieszy nie tyle punkt, co nasza postawa na boisku. Z naszej strony było dużo walki, zostawiliśmy kawał serca na boisku. Sporo było obron, wybloków itd. Troszkę zabrakło nam zdrowia w IV secie i tie-breaku, ale optymistycznie patrzę w przyszłość. Jest duża szansa jeszcze coś w tym sezonie zrobić dobrego – stwierdza środkowy ekipy z Radomia.

ASSECO RESOVIA 3
CERRAD CZARNI Radom
(23:25, 26:24, 19:25, 25:14, 15:12)
Resovia: Drzyzga 3, Lotman 2, Dryja 1, Schöps 21, Ivović 5, Nowakowski 16 oraz Ignaczak (libero), Buszek 13, Holmes 4, Penczew 16
Czarni: Kampa 2, Żaliński 24, Ostrowski 9, Oivanen 23, Westphal 10, Pliński 9 oraz Kowalski (libero), Kędzierski, Bołądź 1, Gutkowski, Wachnik 1

Sędziowali: P. Ignatowicz (Opole) i M. Budzik (Rybnik). Widzów 4200. MVP meczu: Piotr Nowakowski.

rm

[print_gllr id=139466]

Leave a Reply

Your email address will not be published.