
SIATKÓWKA. PLUSLIGA. Mecz dwóch czołowych drużyn stał na słabym poziomie.
Od zwycięstwa, ale za dwa punkty rozpoczęli 2014 rok siatkarze Asseco Resovii. Mistrzowie Polski po niezbyt emocjonującym meczu (poza tie-breakiem) na własne życzenie stracili punkt z osłabionym kadrowo zespołem z Jastrzębia. Mimo, że spotkały się dwa czołowe zespoły PlusLigi spotkanie nie stało na wysokim poziomie.
Oba zespoły w okresie świąteczno-noworocznym musiały radzić sobie bez kilku obcokrajowców (Schops, Penczew, Achrem, van de Voorde, Pajenk, Filippov) którzy uczestniczyli w kwalifikacjach do mistrzostw świata. – Pierwsze mecze po tej przerwie na pewno są jakąś zagadką – mówił przed meczem trener Andrzej Kowal. – Nie wydaje mi się, żeby wybiła nas z rytmu. Część chłopaków ze swoimi reprezentacjami przygotowywała się i grała w eliminacjach, a my też nie próżnowaliśmy. Poziom zespołu jakoś drastycznie się nie obniży, choć na pewno będzie niższy – klarował szkoleniowiec mistrzów Polski.
Zespół z Jastrzębia w Rzeszowie (ostatni raz w hali na Podpromiu wygrał w 2008 roku) wystąpił w mocno okrojonym składzie. Nie przyjechał w ogóle odczuwający jeszcze skutki kontuzji łydki Michał Łasko, natomiast świetnie radzący sobie w miniony weekend w eliminacjach do MS Belg Simon van de Voorde nie czuł się na siłach żeby móc wystąpić. Jedyny nominalny w zespole atakujący Mateusz Malinowski też nie był w pełni zdrowy, ale trener zaryzykował i wystawił go z konieczności w wyjściowy składzie.
Mistrzowie Polski rozpoczęli mecz od mocnego uderzenia i prowadzili 8:2. Rywale mieli duże problemy ze skończeniem ataków. Nie najlepiej funkcjonowało też przyjęcie. Dopiero wejście Francuza z polskim paszportem Nikolasa Marachal, który zastąpił dobrze znanego w Rzeszowie Krzysztofa Gierczyńskiego i Kanadyjczyka polskiego pochodzenia Thomasa Jermoca zmieniło nieco oblicze ekipy Jastrzębskiego Węgla. W drugim secie już od samego początku więcej było wyrównanej walki i dopiero w połowie tej części meczu zespół z Jastrzębia wykorzystał chwile słabości na rozegraniu Fabiana Drzyzgi i odskoczył na bezpieczny dystans i utrzymał do końca.
Po “długiej przerwie” na boisku zdecydowanie lepiej radzili sobie resoviacy, którzy w obu partiach od samego początku narzucali swój styl gry i bardzo szybko budowali bezpieczną przewagę. Gdy w IV secie resoviacy prowadzili 14:8 pojedynczy widzowie zaczęli opuszczać już halę będąc pewnym, że nic wielkiego się już nie wydarzy. Ekipa trenera Lorenzo Bernardiego zaczęła mozolnie odrabiać straty, a w końcówce wyszła nawet na prowadzenie 22:20. W takich momentach nie do zatrzymanie był największy wojownik w zespole z Jastrzębia, Michał Kubiak i goście za trzecim setbolem doprowadzili do tie-breaka. W nim mimo kiepskiego początku, resoviacy nie dali sobie odebrać już zwycięstwa.
Rafał Myśliwiec
ASSECO RESOVIA 3
JASTRZĘBSKI WĘGIEL 2
(25:22, 22:25, 25:20, 26:24, 15:12)
RESOVIA: Drzyza, Veres, Kosok, Konarski, Achrem, Nowakowski oraz Ignaczak (libero), Lotman, Penczew, Perłowski, Schops
JASTRZĘBIE: Masny, Kubiak, Czarnowski, Malinowski, Gierczyński, Bontje oraz Wojtaszek (libero), Marachal, Jarmoc, Popiwczak, Pajenk, Filippov
Sędziowali: M. Twardowski (Radom) i P. Skowroński (Gdańsk). Widzów 4,5 tys. MVP meczu: Fabian Drzyzga (Asseco Resovia).
1. Asseco Resovia 12 30 33-11
2. PGE Skra 12 29 32-12
3. ZAKSA 12 27 30-15
4. Jastrzębski 12 23 28-20
5. Czarni 12 21 23-21
6. Olsztyn 11 19 23-18
7. Warszawa 11 13 16-23
8. Effector 11 12 16-23
9. Transfer 12 10 16-28
10. Lotos 12 10 15-28
11. Częstochowa 11 8 12-27
12. BBTS 12 8 12-30
W następnej kolejce: Transfer Bydgoszcz – Asseco Resovia (sobota, godz. 14.45).



One Response to "Męki na Podpromiu"