
Sprawcą napadu na aktywistów Inicjatywy Dzikie Karpaty okazał się 39-latek poszukiwany przez sądy w Przemyślu i Rzeszowie listem gończym do odbycia kary za wcześniejsze przestępstwa.
Do ataku na ekoaktywistów doszło w nocy z 21 na 22 maja w lasach Pogórza Przemyskiego niedaleko Arłamowa, gdzie od kilku tygodni trwa pokojowy protest aktywistów Inicjatywy Dzikie Karpaty. Działania mają na celu powstrzymanie wyrębów w cennym fragmencie Puszczy Karpackiej oraz zwrócenie uwagi na dewastację projektowanego Turnickiego Parku Narodowego.
Wspomnianej nocy aktywiści zostali zaatakowani przez grupę mężczyzn. jeden z nich, jak relacjonowali w mediach społecznościowych, miał zaatakować kijem bejsbolowym cztery aktywistki, w tym jedną uderzyć, oraz wybić szyby w ich samochodzie.
Sprawcą okazała się 39-letni mężczyzna. Wpadł dzięki ustaleniom przemyskich policjantów, którzy w tej sprawie współpracowali z funkcjonariuszami z Rzeszowa. Został zatrzymany w jednym ze sklepów przy ul. Ślusarczyka. Jak informuje starsza aspirant Małgorzata Czechowska, rzeczniczka przemyskiej policji, zatrzymany mężczyzna od kilku miesięcy ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości, był poszukiwany listem gończym m. in. do odbycia kary dwudziestu miesięcy pozbawienia wolności. – Zatrzymany mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. Usłyszał zarzuty zmuszania osoby groźbą lub przemocą do określonego zachowania i uszkodzenia mienia – informuje Małgorzata Czechowska.
W czwartek mężczyzna został doprowadzony do zakładu karnego, gdzie odbędzie wcześniej zasądzoną karę pozbawienia wolności. Śledztwo w sprawie brutalnego ataku na aktywistów Inicjatywy Dzikie Karpaty prowadzi Prokuratura Rejonowa w Przemyślu. Za zniszczenie samochodu i kierowanie gróźb karalnych grozi mu do pięciu lat więzienia.
Martyna Sokołowska


