SANOK. Skandaliczne, skrajnie nieodpowiedzialne i niezgodne z obowiązującymi zasadami zachowanie mieszkańca Sanoka. Mężczyzna, który został objęty obowiązkową domową kwarantanną, chodził po osiedlu i robił zakupy w pobliskim sklepie.
Sytuacja wyszła na jaw podczas policyjnej kontroli. – Nasi funkcjonariusze codziennie odwiedzają osoby, które decyzją sanepidu powinny poddać się obowiązkowej dwutygodniowej kwarantannie. Kiedy zapukali do drzwi mężczyzny, okazało się, że nie ma go na miejscu – relacjonuje Izabela Rowińska-Ciępiel z sanockiej policji.
Funkcjonariusze zadzwonili pod numerem telefonu mężczyzny, odebrał i poinformował, że zaraz wróci. Po kilku minutach faktycznie dotarł do miejsca zamieszkania. – Policjantom tłumaczył, że wyszedł tylko do pobliskiego sklepu – informuje Izabela Rowińska-Ciępiel. Z ustaleń policji wynika, że nie był to jednostkowy przypadek. Mężczyzna miał regularnie opuszczać miejsce kwarantanny.
Zebrane przez policjantów w tej sprawie informacje zostały przekazane do służb sanitarnych i wojewody. Mężczyźnie grozi kara grzywny.
Osoby, które nie stosują się do przymusowej kwarantanny, mogą zostać ukarane przez inspekcję sanitarną grzywną w kwocie do 5 tysięcy złotych.
Policja apeluje o informowanie służb o każdym przypadku łamania obowiązkowej kwarantanny oraz informowania o osobach (sąsiadach, rodzinie, znajomych), którzy wrócili z zagranicy.
MS



