
BORECZEK k. SĘDZISZOWA MŁP. Prokuratura bada przyczyny śmierci 81-latka.
81-letni mężczyzna zmarł w swoim domu najprawdopodobniej w skutek bardzo wysokie temperatury. W wyniku zaprószenia ognia budynek nie spłonął, ale panowała tam tak wysoka temperatura i zadymienie, że starszy mężczyzna „upiekł się” wewnątrz.
81-latek mieszkał sam w Boreczku koło Ropczyc. Mimo że na posesji znajdował się dom, starszy mężczyzna w nim nie zamieszkiwał. Wolał mieszkać w przybudówce do zabudowań gospodarskich (stajnia i stodoła), chciał być bliżej swoich zwierząt, zwłaszcza konia, którego hodował. W przybudówce był ceglany piec, z którego korzystał mężczyzna.
Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek. W poniedziałek rano około godz. 6 córka przyszła odwiedzić 81-latka. Gdy otworzyła drzwi przybudówki, z wnętrza buchnęły kłęby dymu i gorące powietrze. Wewnątrz znalazła zwłoki ojca. Nosiły one ślady bardzo wysokiej temperatury. Na miejsce wezwała odpowiednie służby.
Strażacy, którzy przybyli na miejsce zdarzenie, mimo wietrzenia pomieszczenia stwierdzili w nim temperaturę 50 stopni Celsjusza. Kiedy przybudówka była zamknięta, temperatura musiał być jednak znacznie wyższa, bowiem nadtopieniu uległy sprzęty w domu, m. in. zaczęły się topić drzwi od lodówki.
– Ciało nosiło ślady działania wysokiej temperatury – mówi Dariusz Brzykowski, szef Prokuratury Rejonowej w Ropczycach. – Sekcja zwłok dokładnie wyjaśni przyczyny śmierci.
Prokuratura wstępnie przypuszcza, że zdarzenie to nieszczęśliwy wypadek. Źródłem temperatury była najprawdopodobniej kuchnia. Córka ofiary po wejściu do budynku zauważyła rozżarzone drewno i nadpalone przedmioty koło pieca. Najprawdopodobniej więc doszło do zaprószenia ognia, jednak w pomieszczeniu było zbyt mało tlenu, więc ogień nie wybuchł tylko tlił się powodując zadymienie oraz wysoka temperaturę.
Artur Getler


