
STALOWA WOLA. Koszmarny wypadek dwóch 24-latków jadących na ślub przyjaciół.
To miał być wspaniały, radosny dzień, w którym dwoje młodych ludzi przysięgnie sobie miłość na dobre i na złe. Niestety, tuż przed tym, jak miała się zacząć ceremonia zaślubin doszło do tragedii, która na zawsze pozostanie w pamięci młodej pary i ich najbliższych.
W sobotę, 1 września, do służb ratunkowych dyżurujących pod numerem 112 dociera informacja o wypadku drogowym, do którego doszło na drodze wyjazdowej ze Stalowej Woli do Tarnobrzega. Pogotowie ratunkowe, straż pożarna i policja przyjeżdżają we wskazane miejsce i zastają makabryczny widok. Na poboczu drogi leży kołami do góry roztrzaskane bmw. W jego wnętrzu znajduje się dwóch młodych mężczyzn. Obaj nie żyją, a ich ciała są rozczłonkowane.
Uczestnicy wypadku byli przypięci pasami, uwolnienie ich z wraku było możliwe dopiero po tym, jak pojazd za pomocą specjalistycznego sprzętu podniesiono do góry. Miejsce tragedii zasłonięto policyjnymi parawanami. Na miejsce przybyli policyjni technicy i prokurator.
Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że do wypadku doszło w momencie wykonywania przez kierowcę bmw manewru wyprzedzania innego pojazdu. Około półtora kilometra za Stalową Wolą, na prostym odcinku drogi auto zjechało na lewy pas, a następnie na pas zieleni po lewej stronie. Pojazd dachował, zatrzymując się na drzewie, wcześniej ściął betonowy słup z zakazem wstępu na poligon. Osobą, która powiadomiła służby ratunkowe o wypadku był kierowca wyprzedzanego pojazdu.
Dramaturgii tragedii, w której śmierć poniosło dwóch 24-latków – Bartłomiej Sz. i Mateusz Dz. – dodaje fakt, że mężczyźni jechali na ślub swoich przyjaciół, który miał odbyć się w pobliskim Grębowie. Ze Stalowej Woli do pokonania było więc zaledwie kilkanaście kilometrów. Jeden z uczestników wypadku miał być świadkiem zawarcia sakramentu małżeństwa i miał przy sobie obrączki przeznaczone dla państwa młodych.
Śmierć stanęła jednak na drodze temu zaszczytowi. Jak wynika z relacji świadków tragedii, na miejsce wypadku przybyli członkowie zmarłych mężczyzn, którzy zostali poproszeni o ich identyfikację. W miejscu zdarzenia pojawili się także uczestnicy wesela, którzy nie mając świadomości rozmiaru tragedii, przybyli po obrączki weselne. Na ich odnalezienie i wydanie ze względu na szczególne okoliczności, zgodę miał wydać prowadzący na miejscu czynności przedstawiciel Prokuratury Rejonowej w Stalowej Woli.
mrok



4 Responses to "Miał świadczyć o miłości, zginął wioząc obrączki"