
NOWA DĘBA. Ratowali ofiary mistyfikowanego wypadku i wezwani zostali do prawdziwego pożaru.
Wczoraj, w Nowej Dębie odbywały się planowe ćwiczenia służb ratowniczych. Według scenariusza samochód osobowy wjechał na przejazd kolejowy wprost pod pociąg. Gdy ratownicy i strażacy przystąpili do ratowania ofiar zdarzenia, okazało się, że otrzymali prawdziwe wezwanie do płonącego garażu.
Planowane ćwiczenia sprawdzające służby ratunkowe, choć widowiskowe, nie wywołują w ich uczestnikach takich emocji, jak podczas prawdziwych akcji. Sprawdzany jest przede wszystkim sprzęt oraz organizacja akcji. Wczoraj jednak, w Nowej Dębie planowaną akcję pokrzyżowało nieplanowane wezwanie do gaszenia pożaru garażu.
Ratownicy musieli podzielić się zadaniami i pogodzić obie akcje. Ci, którzy dostali rozkaz odwrotu z miejsca “wypadku kolejowego” już po kilku minutach dotarli do kompleksu garaży. Zastali tu płonące wnętrze metalowego hangaru i właściciela, który prawdopodobnie zaprószył ogień.
Po ugaszeniu pożaru, ratownicy wrócili w okolice torów i dokończyli zaplanowane zadanie.
mrok


