Miała przed sobą całe życie

Oskarżyciel chce dla Tomasza T. (w środku) 10 lat bezwzględnego więzienia. Fot. Martyna Sokołowska

Tomasz T. tego wieczoru wsiadł za kółko kompletnie pijany. Pędził ponad sto kilometrów na godzinę, kiedy wjechał w dwie idące poboczem czternastolatki. Dominika zmarła na miejscu z powodu odniesionych obrażeń, jej przyjaciółka Ola pozostaje pod opieką lekarzy. Oskarżyciel chce dla sprawcy wypadku 10 lat więzienia.

Do tragicznego w skutkach wypadku doszło 13 czerwca w Porażu pod Sanokiem. Było krótko po godzinie 21, Dominika i Ola wracały do domu. Szły poboczem, bo w tym miejscu nie ma chodnika, ale, jak ustalił w trakcie śledztwa biegły, poruszały się w prawidłowy sposób.
Były zaledwie kilkaset metrów od domu, kiedy w nastolatki wjechało rozpędzone osobowe audi. Siła uderzenia była tak duża, że odrzuciła Dominikę kilkanaście metrów dalej. Dziewczyna była nieprzytomna, mimo podjętej przez ratowników reanimacji jej życia nie udało się uratować. Ola z poważnymi obrażeniami ciała została przetransportowana do szpitala w Sanoku, a później w Rzeszowie.
Sprawca uciekł z miejsca wypadku. Po około półgodzinie mieszkańcy znaleźli go ukrywającego się w okolicach miejscowego stadionu piłkarskiego. Okazał się nim 40-letni Tomasz T. z Postołowa z powiecie leskim. Mężczyzna był kompletnie pijany. Jak ustaliła policja, w chwili wypadku miał w organizmie ponad 1,6 promila alkoholu.
Decyzją sądu trafił do aresztu, śledztwo w sprawie wypadku wszczęła Prokuratura Rejonowa w Sanoku, która po zebraniu materiału dowodowego postawiła mu trzy zarzuty: spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, nieudzielenia pomocy poszkodowanym oraz jazdy pod wpływem alkoholu.
Tomasz T. na początku nie przyznawał się do stawianych mu zarzutów. Twierdził, że samochodem kierował ktoś inny. W toku śledztwa zmienił zeznania i przyznał się prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu i spowodowania wypadku, ale nie zgodził się z zarzutem nieudzielenia pomocy ofiarom wypadku. Twierdzi, że nie wiedział, iż potrącił dziewczynki. Maksymalnie za te czyny sprawcy grozi do 12 lat więzienia. Mężczyzna nie był wcześniej karany.
W czwartek ruszył proces oskarżonego. Dla dziennikarzy, na wniosek rodziny zmarłej Dominiki i poszkodowanej Oli, jawny był akt oskarżenia, po jego odczytaniu proces został utajniony. – Zatrzymany umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym w ten sposób, że znajdując się w stanie nietrzeźwości, kierując samochodem osobowym, nie zachował należytej ostrożności oraz nie dostosował prędkości do panujących na drodze warunków drogowych, w wyniku czego na nieoświetlonym łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na prawe pobocze dla swojego kierunku jazdy, gdzie potrącił prawidłowo poruszające się poboczem małoletnie Dominikę K., u której wielonarządowe obrażenia skutkujące powstaniem wstrząsu pourazowego i pokrwotocznego doprowadziły do zgonu pokrzywdzonej na miejscu zdarzenia, oraz małoletnią Aleksandrę, która doznała obrażeń ciała, które spowodowały u niej naruszenie czynności narządu ciała na okres powyżej dni siedmiu, a następnie zbiegł z miejsca zdarzenia, (…) nie udzielił Dominice K. i Aleksandrze D. pomocy, oraz kierował po drodze publicznej w ruchu lądowym samochodem osobowym znajdując się w stanie nietrzeźwości – te zarzuty znalazły się w akcie oskarżenia.
W trakcie odczytywania jego treści prokurator wymieniła też szereg obrażeń, których w wyniku wypadku doznały obie nastolatki, ale ze względu na ich drastyczny charakter i mając na uwadze dobro ich rodzin nie będziemy ich upubliczniać. W trakcie śledztwa biegły patomorfolog ustalił, że obrażenia, jakich doznała Dominika, wymagały bardzo szybkiej interwencji chirurgicznej w warunkach szpitalnych, a nawet udzielenie pierwszej pomocy poszkodowanej z takimi obrażeniami skutkującym wstrząsem byłoby mało skuteczne bądź nieskuteczne.
Biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych nie miał wątpliwości, że jedyną osobą odpowiedzialną za spowodowanie tragicznego w skutkach wypadku był 40-letni Tomasz T. Ustalił, że sprawca jechał z prędkością nie mniejszą niż 105 km na godzinę, gdzie dopuszczalna prędkość wynosi 50 km/h, a jako bezpośrednią przyczynę wypadku wskazał „przekroczoną przez kierowcę prędkość graniczną na łuku, na którym doszło do wypadku, co spowodowało zarzucenie pojazdu i jego dalsze przemieszczanie się w poślizgu, i utratę kontroli przez kierującego nad torem ruchu pojazdu”.
Dominika spoczęła na cmentarzu w Porażu. Po tragicznym wypadku mieszkańcy wioski domagają się od władz zabezpieczenia niebezpiecznego zakrętu.

Martyna Sokołowska

7 Responses to "Miała przed sobą całe życie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.