Mianowanie Czarnka to naplucie w twarz ludziom nauki

Jeszcze przed objęciem stanowiska kandydatura Przemysła Czarnka na ministra edukacji wywołała falę sprzeciwu. Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta

Oddawali krew i rejestrowali się w bazach potencjalnych dawców szpiku kostnego, albo zbierali śmieci w lasach. W ten sposób młodzi ludzie protestowali przeciwko ministrowi edukacji i nauki.- Wybranie Przemysława Czarnka było napluciem
w twarz nie tylko uczniom i studentom, ale również nauczycielom, pedagogom, czy wykładowcom – mówią.

Już w listopadzie do Mateusza Morawieckiego trafiła petycja z żądaniem dymisji ministra. Stoi za nią inicjatywa „STOP deMENtażowi Edukacji”, zrzeszająca m.in. studentów, wykładowców, nauczycieli oraz pracowników oświaty.
W swoim piśmie komentują m.in. wypowiedzi ministra edukacji, jakie pojawiły się na temat Strajku Kobiet i uczniów oraz nauczycieli, którzy go popierali. Przypominają, że Czarnek „dopuścił się otwartych gróźb pozbawienia środków finansowych tych uczelni, które umożliwiły pracownikom i studentom wzięcie udziału w ogólnopolskich protestach przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego oraz prześladowania nauczycieli, którzy zaangażowali się w ten protest obywatelski“. Deklaracje takie postrzegają jako zagrożenie dla wolności i wartości akademickich, jakie winny leżeć u źródeł akademickiego etosu, a w zapowiedziach ministra widzą znamiona szantażu.
„Osoba stojąca na czele Ministerstwa Nauki i Edukacji nie tylko łamie swym zachowaniem zasadę wolności obywatelskiej, ale także zagraża etosowi akademickiemu, autonomii uczelni oraz działa w sprzeczności z misją edukacyjną resortu, którym zarządza” – kwitują autorzy dokumentu, pod którym podpisało się 90 tys. osób.
Niestety do tej pory nie otrzymali odpowiedzi od premiera, dlatego postanowili działać. W poniedziałek rozpoczęli protest, który miał potrwać do piątku. Jego kuliminacyjnym momentem był środowy Strajk Generalny. Tego dnia uczniowie oraz studenci nie wzięli udziału w zajęciach dydaktycznych, ale jak tłumaczyli organizatorzy, nie chodziło o pójście na wagary czy zrobienie sobie krótkiego urlopu. Angażowali się za to w różnego rodzaju akcje pomocowe. Chętnie oddawali krew, rejestrowali się jako dawcy szpiku, albo sprzątali lasy.

Każdy ma prawo wyboru

– Mam dzień wolny od zajęć, ale gdyby było inaczej, z całą pewnością by mnie na nich nie było. Wszyscy studenci z mojego roku uważają tak samo – że minister edukacji bawi się w dyktatora. Bardzo liczę na to, że w końcu dostaniemy odzew w sprawie jego odwołania i rządzący zrozumieją, że jesteśmy ludźmi myślącymi. Nie pozwolimy sobie na ich ingerencję we wszystko! – podkreśla Oliwia Radwańska, studentka UMCS w Lublinie. Jej zdaniem szefem resortu edukacji powinna być osoba, której zależy na poszerzeniu wiedzy, a nie zamykaniu się w średniowiecznych schematach. – Pan Czarnek dąży do tego, byśmy wszyscy myśleli jak on, a za odmienne zdania chce karać. Tymczasem zadaniem szkół jest nauka samodzielnego myślenia. Każdy ma prawo do wyboru wartości w które wierzy i należy to uszanować -argumentuje nasza rozmówczyni.
Głosów przeciwko kontrowersyjnemu politykowi jest więcej. – Wybranie go na ministra edukacji i nauki było napluciem w twarz nie tylko uczniom i studentom, ale również nauczycielom, pedagogom, czy wykładowcom. Sama postać naszego ministra jest mocno kontrowersyjna – zauważa z kolei Patryk Salamon uczący się w Medycznej Szkole Policealnej w Sanoku. – Czasami zastanawiam się, jak osoba, która dzieli ludzi na lepszy i gorszy sort, jak osoba, według której prawa człowieka to idiotyzmy, a społeczność LGBT+ to ludzie „nierówni ludziom normalnym” może w ogóle objąć tak wysokie stanowisko. Później przypominam sobie, że żyję w Polsce, gdzie wszystko jest możliwe – kwituje.
Młodzież nie zamierza się na to zgadzać, dlatego postanowiła działać. – Chcemy wyrazić swój sprzeciw, chcemy, aby o nas usłyszano i chcemy być wysłuchani. Piszę w liczbie mnogiej, bo wiem, że nie jestem jedyny, który chce dymisji Przemysława Czarnka.

ms, wk

Leave a Reply

Your email address will not be published.